wtorek, 23 lutego 2016

*His 5 - Rozdział 9*

(Hej, dzisiaj wstawiam mój kolejny rozdział. Dzięki Arinowi jest lepszy niż był :) Dużo mi pomógł. Jest może trochę nie dopracowany , ale mam nadzieję ,że da się przeczytać . Miłego czytania )      



ROZDZIAŁ 9 

Uciekam , nie wiem przed kim, ale uciekam. W głowie mam tysiące myśli, co ja tu robię , czy to sen a może tylko lunatykowałam  ? Biegnę prosto przed siebie.  Nie poznaje tego miejsca. Otaczają mnie szafirowo zielone drzewa. Słyszę jak sikorki pięknie śpiewają i dzięcioły pukają w korę. Jeszcze raz zadaje sobie  podstawowe pytanie.
- Co ja do jasnej cholery tutaj robię ? -wyszeptałam pomiędzy oddechem.
  Tak właściwie przed czym ja uciekam? Zatrzymałam się raptownie i rozejrzałam dookoła  . Brawo Niki! Właśnie uciekasz przed powietrzem.
 Kiedy już uspokoiłam oddech i powoli doszłam do siebie, postanowiłam skupić się i spróbować rozszyfrować gdzie właściwie się znajduje. Jałowa ziemia na której stałam układała się w lekko zakręcającą się ścieżkę. Przepiękną zieloną gęstwinę lasu otaczały wyrastające z pod ziemi cierniste krzewy. Spojrzałam w górę w nadziei ,że zobaczę choć skrawek nieba, niestety jedną rzeczą jaką ujrzałam były rozłożyste korony drzew. Mimo iż nie przepuszczały one ani krzty światła, w lesie było dość jasno, co pomagało mi się odprężyć. Postanowiłam ruszyć przed siebie, w końcu i tak muszę się stąd   wydostać. Szłam wzdłuż dróżki starając się nie wpadać w panikę. Miałam wrażenie, że kręcę się w koło. Po dłuższej chwili zmarnowana usiadłam na ziemi.
-Jak ja mam stąd uciec?- wykrzyknęłam będąc już blisko płaczu .   
Przeczesałam ręką rude proste włosy. Ukryłam twarz w dłoniach próbując powstrzymać cisnące mi się do oczu łzy, które mimo moich starach  delikatnymi strumieniami zaczęły spływać po moich policzkach.
-Nie poddawaj się - poczułam ciepły dreszcz i czyjąś silną dłoń na ramieniu- Spróbuj jeszcze raz- Ciepły głos dodał mi otuchy.
Gdy tylko zebrałam się w sobie na tyle by się obejrzeć spostrzegłam ,że nikogo już za mną nie ma. Uśmiechnęłam się mimowolnie i wstałam, jeszcze raz się rozglądając. Mym oczom ukazała się drewnienia chatka.  Stała w środku lasu obrośnięta mchem i ze sypiącym się dachem.   Podeszłam do drewnianych drzwi i zapukałam. Czekałam aż ktoś otworzy, lecz nikt tego nie zrobił. Postanowiłam , więc ,że zawołam
 -Przepraszam jest tam ktoś ? Hallo ! Zgubiłam się i potrzebuje pomocy, hallo!
Oczywiście zero odzewu.
  Postanowiłam ,że wchodzę. Serce waliło mi jak szalone i po mimo ,że instynkt podpowiadał mi ,że nic mi nie grodzi to i tak nie mogłam go opanować. Otworzyłam drzwi i niepewnie  weszłam do środka  rozglądając się uważnie . Pomieszczenie było całe w pajęczynach.  Zauważyłam też , że są tu dodatkowe pokoje które najwyraźniej od dawna nie były użytkowane. Bez namysłu zaczęłam szperać po szafkach, jak bym czegoś szukała. Nie do końca wiedziałam w jakim celu , ale dalej to robiłam.  Po krótkim namyślę poszłam do najmniejszego z pomieszczeń. Gdy do niego weszłam spostrzegłam , że jest  pusty, ale i tak postanowiłam się rozejrzeć. Zadziwiającym faktem było to , że po mimo ,iż podłoga była pokryta kurzem to znalazł się kąt w którym coś niedawno musiało  stać. Strasznie mnie to zaciekawiło i postanowiłam to sprawdzić. Gdy podeszłam bliżej zauważyłam niewielki uchwyt. Złapałam za żelazne kółko i pociągnęłam. 
- Ani drgnie. Co tam może być ?
 Po krótkiej chwili usłyszałam wydobywające się stamtąd głosy , a może to były krzyki, albo to moja wyobraźnia ? Trudno stwierdzić bo nieraz mój słuch zawodzi. Nie wiedziałam co mam zrobić. Bardzo mnie to zaciekawiło, ale stwierdziłam , że idę przeszukać kuchnię w końcu mam jeszcze czas więc mogę wrócić do tamtego pomieszczenia. Wszystkie szafki były pokryte pajęczynami. Po mimo, że się tego brzydziłam to i tak się przemogłam i wszystko przejrzałam. Było dość dużo drewnianych szafek jak na tak mała kuchnię. Przejrzałam wszystko co się dało , ale niestety znalazłam tylko stare sztućce, talerzyki i garnki. Zirytowana tym, ze nic nie znalazłam poszłam do tego pustego pokoju. Serce znów biło jak szalone . Wiedziałam, że jak zacznę myśleć to nigdy tego nie zrobię więc bez namysłu z cała siła  uchyliłam lekko klapę. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Puls zaczął wracać już do normy. Ku mojemu zaskoczeniu były tam strome schody które prowadziły w dół. Próbowałam zejść na dół, ale moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Miałam zamiar już zamykać  kiedy coś wyskoczyło z piwnicy. Przerażenie sparaliżowało moje ciało. Stwór wyglądał jak wielki pająk miał wielkie odnóża , cztery pary oczu i w dodatku cały był włochaty , oraz miał ponad dwa metry wysokości. Nie wiedziałam co mam zrobić. Pierwszy raz widzę takie bydle. Te które widziałam u mnie w domu to się przy nim chowają. Jak ja nienawidzę pająków. Zaczęłam krzyczeć z nadzieją ,że się mnie wystraszy. Jak ja mogłam tak pomyśleć ? Ja taka mała a On taki duży. Nie dziwię się ,że to nie zadziałało. Kiedy odzyskałam panowanie nad ciałem zaczęłam uciekać niestety pająk zaczął mnie gonić. Szybko zdjęłam buta i rzuciłam nim w niego. Tak jak podejrzewałam mój pan nie wypalił. Przypomniało mi się , że w kuchni są tylne drzwi więc tam pobiegłam. Nieskutecznie się z nimi szarpałam.
-Dlaczego wy się nie otwieracie? -mówiłam przestraszana. Po chwili zauważyłam , że pchałam nie w tą stronę co trzeba.
 -Dziękuję- do końca nie wiem komu dziękuje drzwiom czy sobie. Ucieszona tym , że mogę wyjść zobaczyłam , że pająk jest już koło mnie. Próbując się wydostać z tego piekła wpadłam na coś lepkiego całym ciałem, nie mogłam się oderwać. Po paru sekundach zorientowałam się ,że jestem przyczepiona do pajęczyny. Przerażona tym faktem zaczęłam się wyrywać, ale bez skutku. Ten potwór był coraz bliżej mnie. Trzęsłam się cała ze strachu. Nic już nie mogłam zrobić. Zamknęłam oczy , czekałam i czekałam, aż coś się stanie, ale nic się nie stało. Po woli otworzyłam oczy i zauważyłam , że to coś mnie obwąchuje.
-aaaaaaaaaaaa! Co Ty robisz ?- krzyknęłam
Zdziwiłam się ,że nie zostałam pożarta. Pająk przeciął pajęczynę i w ten sposób pomógł mi się uwolnić. Byłam cała w pajęczynie. Kiedy się otrzepałam podniosłam lekko rękę sprawdzając czy da się dotknąć. Nie było z tym ,żadnego problemu. Więc czemu mnie gonił? Spojrzał na mnie i z tego co wywnioskowałam kazał mi za sobą iść. Więc poszłam za nim. Prowadził mnie do piwnicy. I po co ? Co tam takiego jest, że muszę tam iść ? Nie pytałam się go bo wiedziałam, że nie odpowie. Już schodziłam na dół. Została mi połowa schodków , ale nadal nic nie widziałam co jest na dole.
                                                                                  ********
Przebudziłam się cała spocona.
 -a więc jednak to tylko sen - mruknęłam
 Pierwszy raz śniło mi się coś tak naprawdę realistycznego. Aż wstałam i sprawdziłam czy nie jestem w pajęczynach. Kiedy już tak sobie stałam stwierdziłam, że pójdę wziąć prysznic bo cała się lepiłam. Za oknem było już widać wschodzące słońce.
- A więc jest już nowy dzień- odparłam idąc do łazienki.
 Rozebrałam się i weszłam do kabiny prysznicowej. Rozkręciłam gorącą wodę i pozwoliłam aby rozpływała się po całym moim ciele. Myślałam ciągle o śnie i zastanawiałam się co bym zobaczyła kiedy ustałabym na ostatni schodek.
                                                                           *****
 Siedziałam na łóżku i zastanawiałam się która jest godzina. Świeciło już słońce więc pewnie po południu. Patrzyłam na stary zegarek z nadzieją , że znów zacznie działać .Odkąd  pamiętam jest popsuty ,ale nadal wisiał na ścianie . Nie zdejmowałam go bo lubiłam na niego spoglądać. Kiedyś marzyłam żeby świat się zatrzymał właśnie tak jak ten mechaniczny sprzęt , ale nigdy tak się nie stało. W głowie ciągle miałam ten sen , ale jakby spojrzeć wstecz to nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek śniła ,więc dla mnie to był pierwszy raz.
 -mia, miał- usłyszałam wydobywający się dźwięk z łazienki. Kiedy otworzyłam drzwi kot siedział w białej misce wypełnioną wodą. Wyglądało na to , że mu się to podoba. Z tego co wiem koty nie lubią wody. Możliwe ,że Moon jest wyjątkiem. Wyjęłam z malutkiej białej szafeczki, która wisiała nad zlewem ręcznik i owinęłam go nim. To już mu mniej się spodobało. Chcąc uciec od tych tortur podrapał mi całą prawą rękę do takiego stopnia, że leciała mi krew. Już nawet nie próbowałam go gonić bo to i tak by nie miało sensu. Wzięłam miskę i wylałam z niej wodę , żeby nie mógł znów się zamoczyć , kiedy już to zrobiłam wzięłam papier i owinęłam sobie dłoń
 -chyba będę musiała iść do apteki po opatrunek. Sam papier nie wystarczy. Przynajmniej wyrwę się z domu- powiedziawszy sama do siebie zaczęłam się ubierać. Nie miałam za dużego wyboru. Założyłam czarną rozciągniętą bluzę , zniszczone spodnie i stare trampki. Gdy już miałam zamiar wyjść przypomniało mi się ,ze nie wzięłam pieniędzy. Schyliłam się i spod łóżka wyciągnęłam małe srebrne pudełeczko , na przykrywce było wygrawerowane moje imię. Nie miałam zielonego pojęcia skąd to mam , wiedziałam tylko tyle , że dostałam to jak byłam mała. O dziwo moja matka jej nie sprzedała . Trzymałam w nim grosiaki które zazwyczaj wypadały mamie z kieszeni kiedy była pijana. Wygrzebałam 3 złote i wyszłam. -mam nadzieje ,że tyle mi starczy bo więcej nie mam - stwierdzałam ze smutkiem Niby pieniądze nie są potrzebne do szczęścia , ale kiedy się ich nie ma w ogóle to jest dopiero dramat. Od dziecka byłam biedna i nigdy nie widziałam na oczy dużej sumy pieniędzy . Po krótkiej chwili zaczęłam rozpamiętywać stare czasy i po co to robię ? Czy muszę taka być ? Jestem dziewczyną która wraca do przeszłości. Do spraw których nie chce pamiętać , ale jednak pamięta .Nie potrafię zostawić tego za sobą i iść dalej. Po mimo ,że się staram , lecz jednak nie potrafię. Może za mało się staram. Chce iść przed siebie nie odwracając się w tył . Lecz mam problem, nie potrafię. Od mała wpajano mi ,że nic w życiu nie osiągnę i tak mi zostało.
-dosyć! Przestań już od tym myśleć - krzyknęłam na siebie. Przypomniałam sobie ,że jestem na ulicy i mogą tu być ludzie. Odwróciłam głowę w prawo a później w lewą stronę na szczęście nikogo tu nie było. Szłam wąską  uliczką gdy wpadłam na kogoś. Był to chłopak i nie wyglądał najlepiej. Wyjęłam z kieszeni mała latarkę i poświeciłam po mu po oczach. Jego źrenice były powiększone. Było wiadome, że coś brał. Dużo razy już widziałam osobę w takim stanie.
-przepraszam ,ale Ci nie pomogę - powiedziałam i odeszłam . 


Wyminęłam go i poszłam dalej  po między kamienicami z których sypał się tynk bo były , aż tak zniszczone i zaniedbane. Co drugie okno było wybite, ale ludzie i tak dalej tam mieszkali bo nie było ich stać na lepsze. Po między budynkami znajdywała się apteka . Dziwie się ,że jeszcze nigdzie się nie przeniosła.  Gdzie nie spojrzysz to są bójki , albo ktoś jest zastraszany. Wchodząc na pierwsze dwa schodki zapomniałam po co ja tu przyszłam. Moje oczy skierowały się na pokaleczoną dłoń i wtedy przypomniałam sobie. Z ręki przestała już lecieć krew ,więc bez sensu wydawać pieniądze. Przez te całe rozmyślanie nawet zapomniałam o bólu. Postanowiłam iść okrężną drogą i sprawdzić czy coś się zmieniło na moim osiedlu. Miałam nadzieję ,że się nie zwiodę. Po przejściu pięciuset metrów żałowałam ,że w ogóle tu przyszłam. Co mnie podkusiło? Ludzie którzy koło mnie przechodzili mieli strach w oczach, a inni byli tak pijani , że nie mogli dalej iść. Widziałam też osoby które patrzyły przez okno sprawdzając czy mogą bezpiecznie wyjść z domu i nic im się po drodze nie przydarzy. Kiedy już miałam skręcać w moją uliczkę zauważyłam jak jakiś chłopak zostaje zaczepiony przez grupkę dresiarzy. Nie wyglądał na kogoś znajomego. Pierwszy raz go tu widzę. Chciałam przyjrzeć się jego twarzy , ale nie dało rady , gdyż był okrążony. Zastanawiałam się czy mu czasem nie pomóc, ale co ja mogę zrobić? Jeszcze siebie wpakuje w nie potrzebne tarapaty. Wiem, że jestem tchórzem, ale lepiej nie pakować się w coś co nie jest z Tobą związane. Już się nawet nie odwracałam. Jeszcze coś by mnie podkusiło i bym tam pobiegła. -mam nadzieje ,że ktoś Ci pomoże - powiedziałam po cichu i wróciłam do domu z nadzieją ,że ten chłopak przeżyje.


( I jak wam się podobał ? Może jest coś do poprawy ? Jak tak to piszcie śmiało :) Jak wam mija szkoła ? Jak samopoczucie ? Bo u mnie ujdzie da się przeżyć :) Teraz czekam na wenę ,żeby napisać kolejny rozdział. Mam nadzieję ,że nadejdzie szybko :)
                                                                                                           Pozdrawiam 
                                                                                                                  Yori


<POPRZEDNI ROZDZIAŁ

9 komentarzy:

  1. Dobrze, że to nie była chatka czarownicy O.O

    No dobra... Pająki... Brrr!!! Nie nawidze ich. Pewnie moje laczki zabiły ich już tysiące xD
    Czy to znaczy, że jestem zabójcą? Proszę, nie dzwoń na policję!

    Eee... Straciłam wątek :D
    No więc pająki, tak? Udomowiony pająk? Można to tal chyba nazwać. Osobiście pomiomo mojej niechęci do tych stworzeń, kiedy mi się nudziło nad morzem miałam pająka Jacka :P *Historia życia*
    M-może wreszcie coś o opowiadaniu???
    Oho, to tylko sen, aczkolwiek ciekawość wielką mnie zżera "Czo tam było?!".
    Moon, nie ładnie!!! A później jakieś panie myślą, że się pociełaś :P *Nie pytaj, wiem z autopsji*
    Nie ma to jak iśc do apteki, po to by nic nie kupić, ale rozumiem, każdy grosz się liczy. Mogłabym powiedzieć, że mi jej przykro, no bo w sumie jest mi jej przykro, ale pewnie gdyby taka sytuacja wydarzyła się na prawdę to większość osób przeszłaby obojętnie... Ja raczej do takich nie należę, ale wiem, że tak jest... Czy to co napisałam ma jakiś sens?
    No dobra, mniejsza o to.
    Spotkała naćpanego gościa i tego drugiego? *Tak, mogłabym napisać imiona, ale mi się nie chcę*
    N-no więc mam nadzieję, że oni się niedługo... Spotkają?
    Taa... Więc weny życzę i pozdrawiam cieplusioooo spod kocyka :D <3

    Ps. Nie mogę się doczekaaaać!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałam.sobie, że się pytałaś co w szkole... Lepiej nie wiedzieć, ale da się jakoś przeżyć... Ostatnio układałam rymy zamiast notatek... :D Beze mnie by się zanudzili w tej placówce! Już mi to sami przyznawali :P
      Dobra, ogarnę się i koniec o mnie ;)

      No to... Znowu weny? XD

      Usuń
    2. ja tak samo nienawidzę pająków a zwłaszcza tych dużych :p juz niedługo wszyscy się spotkają :)

      Usuń
  2. Wypada skomentować, bo mnie zabiją :3 Oficjalnie witam Yori (? nie ogarniam jeszcze jak się zwiesz XD)jeśli to czytasz to muszę ci powiedzieć, że twój styl pisania jest dobry. Przypada do gustu, jest lekki. Błędów nie popełniasz (chyba, że jestem ślepa) a sam pomysł na opowiadanie jest całkiem niezły. Cóż nie będę się za dużo tu udzielać, bo historia nie skończona, ale jak na razie wyczekująco czekam na kolejny rozdział.

    A teraz Hime ty mój drogi!!!
    Kiedy ty się wreszcie do mnie odezwiesz? Czekam i czekam na odpowiedź! Uwierz mi, ze tracę cierpliwość, ze bd musiała czekać znów miechy na ciebie XDD Po za tym zadowolony, że zaczęłam czytać?

    Jeszcze raz weny dla was dwoje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że komentujesz to daje mi dużo radości :) jeden komentarz i tak cieszy :) i nazywam się Yuri niechcący napisałam o zamiast u :) tak chciałam bardzo wstawić ten rozdział, że nawet się nie zorientowałam, że źle napisałam :)

      Usuń
    2. A więc Yuri *śmiech* Nie ma za co dziękować! Sama prawda, a za prawdę nie trzeba dziękować prawda?

      Usuń
    3. Kill-chan moja kochana - nie zabijaj mnie :o
      Obiecuje poprawe, i tak jestem w pelni szczesliwy i zadowlony, ze czytasz, ze jestes tu z nami i tak ladnie motywujesz :]
      Jutro bede na praktykach od rana... (znaczy sie od 10 - czy to dalej rano? Hmmm. W weekend chyba tak :I). W kazdym razie odezwe sie wieczorkiem na priv zeby nie robic tu spamu* Bo jak my sie rozpiszemy XDDD to lekturapowstanie
      Milej nocki zycze i sory ze tak bez ą i ę i ł, ale to wina tej niepokornej klawiatury w tablecie XD

      Usuń
    4. Haha grunt że żyjesz kochany :3
      No wiesz ja wstaje tak 13 i to dla mnie rano więc nie ma o czym dyskutować. Powodzenia na praktykach!
      Właściwie to my już lekturę napisali i kolejną będziemy pisać XD W końcu po coś się żyje nie?
      Tobie też miłej nocki :*

      Usuń