(Hej, dzisiaj wstawiam mój kolejny rozdział. Dzięki Arinowi jest lepszy niż był :) Dużo mi pomógł. Jest może trochę nie dopracowany , ale mam nadzieję ,że da się przeczytać . Miłego czytania )
ROZDZIAŁ 9
Uciekam , nie wiem
przed kim, ale uciekam. W głowie mam tysiące myśli, co ja tu robię , czy to sen
a może tylko lunatykowałam ? Biegnę
prosto przed siebie. Nie poznaje tego
miejsca. Otaczają mnie szafirowo zielone drzewa. Słyszę jak sikorki pięknie
śpiewają i dzięcioły pukają w korę. Jeszcze raz zadaje sobie podstawowe pytanie.
- Co ja do jasnej
cholery tutaj robię ? -wyszeptałam pomiędzy oddechem.
Tak właściwie przed czym ja uciekam?
Zatrzymałam się raptownie i rozejrzałam dookoła
. Brawo Niki! Właśnie uciekasz przed powietrzem.
Kiedy już uspokoiłam oddech i powoli doszłam
do siebie, postanowiłam skupić się i spróbować rozszyfrować gdzie właściwie się
znajduje. Jałowa ziemia na której stałam układała się w lekko zakręcającą się
ścieżkę. Przepiękną zieloną gęstwinę lasu otaczały wyrastające z pod ziemi
cierniste krzewy. Spojrzałam w górę w nadziei ,że zobaczę choć skrawek nieba,
niestety jedną rzeczą jaką ujrzałam były rozłożyste korony drzew. Mimo iż nie
przepuszczały one ani krzty światła, w lesie było dość jasno, co pomagało mi
się odprężyć. Postanowiłam ruszyć przed siebie, w końcu i tak muszę się
stąd wydostać. Szłam wzdłuż dróżki
starając się nie wpadać w panikę. Miałam wrażenie, że kręcę się w koło. Po
dłuższej chwili zmarnowana usiadłam na ziemi.
-Jak ja mam stąd
uciec?- wykrzyknęłam będąc już blisko płaczu .
Przeczesałam ręką
rude proste włosy. Ukryłam twarz w dłoniach próbując powstrzymać cisnące mi się
do oczu łzy, które mimo moich starach
delikatnymi strumieniami zaczęły spływać po moich policzkach.
-Nie poddawaj się -
poczułam ciepły dreszcz i czyjąś silną dłoń na ramieniu- Spróbuj jeszcze raz-
Ciepły głos dodał mi otuchy.
Gdy tylko zebrałam
się w sobie na tyle by się obejrzeć spostrzegłam ,że nikogo już za mną nie ma.
Uśmiechnęłam się mimowolnie i wstałam, jeszcze raz się rozglądając. Mym oczom
ukazała się drewnienia chatka. Stała w środku
lasu obrośnięta mchem i ze sypiącym się dachem. Podeszłam do drewnianych drzwi i zapukałam.
Czekałam aż ktoś otworzy, lecz nikt tego nie zrobił. Postanowiłam , więc ,że
zawołam
-Przepraszam jest tam ktoś ? Hallo ! Zgubiłam
się i potrzebuje pomocy, hallo!
Oczywiście zero
odzewu.
Postanowiłam ,że wchodzę. Serce waliło mi jak
szalone i po mimo ,że instynkt podpowiadał mi ,że nic mi nie grodzi to i tak
nie mogłam go opanować. Otworzyłam drzwi i niepewnie weszłam do środka rozglądając się uważnie . Pomieszczenie było
całe w pajęczynach. Zauważyłam też , że
są tu dodatkowe pokoje które
najwyraźniej od dawna nie były użytkowane. Bez namysłu zaczęłam szperać po
szafkach, jak bym czegoś szukała. Nie do końca wiedziałam w jakim celu , ale
dalej to robiłam. Po krótkim namyślę poszłam do najmniejszego z
pomieszczeń. Gdy do niego weszłam spostrzegłam , że jest pusty, ale i tak postanowiłam się rozejrzeć.
Zadziwiającym faktem było to , że po mimo ,iż podłoga była pokryta kurzem to
znalazł się kąt w którym coś
niedawno musiało stać. Strasznie mnie
to zaciekawiło i postanowiłam to sprawdzić. Gdy podeszłam bliżej zauważyłam
niewielki uchwyt. Złapałam za żelazne kółko i pociągnęłam.
- Ani drgnie. Co tam
może być ?
Po krótkiej chwili usłyszałam wydobywające się stamtąd głosy , a może to były
krzyki, albo to moja wyobraźnia ? Trudno stwierdzić bo nieraz mój słuch zawodzi. Nie wiedziałam co mam zrobić.
Bardzo mnie to zaciekawiło, ale stwierdziłam , że idę przeszukać kuchnię w
końcu mam jeszcze czas więc mogę wrócić do tamtego pomieszczenia. Wszystkie szafki były pokryte
pajęczynami. Po mimo, że się tego brzydziłam to i tak się przemogłam i wszystko
przejrzałam. Było dość dużo drewnianych szafek jak na tak mała kuchnię.
Przejrzałam wszystko co się dało , ale niestety znalazłam tylko stare sztućce,
talerzyki i garnki. Zirytowana tym, ze nic nie znalazłam poszłam do tego
pustego pokoju. Serce znów biło
jak szalone . Wiedziałam, że jak zacznę myśleć to nigdy tego nie zrobię więc
bez namysłu z cała siła uchyliłam lekko
klapę. Nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Puls zaczął wracać już do
normy. Ku mojemu zaskoczeniu były tam strome schody które prowadziły w dół. Próbowałam zejść na dół, ale moje nogi odmówiły
mi posłuszeństwa. Miałam zamiar już zamykać
kiedy coś wyskoczyło z piwnicy. Przerażenie sparaliżowało moje ciało.
Stwór wyglądał jak wielki pająk
miał wielkie odnóża , cztery pary oczu i w dodatku cały był włochaty , oraz
miał ponad dwa metry wysokości. Nie wiedziałam co mam zrobić. Pierwszy raz
widzę takie bydle. Te które
widziałam u mnie w domu to się przy nim chowają. Jak ja nienawidzę pająków. Zaczęłam krzyczeć z nadzieją ,że się mnie
wystraszy. Jak ja mogłam tak pomyśleć ? Ja taka mała a On taki duży. Nie dziwię
się ,że to nie zadziałało. Kiedy odzyskałam panowanie nad ciałem zaczęłam
uciekać niestety pająk zaczął mnie gonić. Szybko zdjęłam buta i rzuciłam nim w
niego. Tak jak podejrzewałam mój
pan nie wypalił. Przypomniało mi się , że w kuchni są tylne drzwi więc tam
pobiegłam. Nieskutecznie się z nimi szarpałam.
-Dlaczego
wy się nie otwieracie? -mówiłam
przestraszana. Po chwili zauważyłam , że pchałam nie w tą stronę co trzeba.
-Dziękuję- do końca nie wiem komu dziękuje
drzwiom czy sobie. Ucieszona tym , że mogę wyjść zobaczyłam , że pająk jest już
koło mnie. Próbując się wydostać z
tego piekła wpadłam na coś lepkiego całym ciałem, nie mogłam się oderwać. Po
paru sekundach zorientowałam się ,że jestem przyczepiona do pajęczyny.
Przerażona tym faktem zaczęłam się wyrywać, ale bez skutku. Ten potwór był coraz bliżej mnie. Trzęsłam się cała ze
strachu. Nic już nie mogłam zrobić. Zamknęłam oczy , czekałam i czekałam, aż
coś się stanie, ale nic się nie stało. Po woli otworzyłam oczy i zauważyłam ,
że to coś mnie obwąchuje.
-aaaaaaaaaaaa! Co Ty
robisz ?- krzyknęłam
Zdziwiłam
się ,że nie zostałam pożarta. Pająk przeciął pajęczynę i w ten sposób pomógł mi się uwolnić. Byłam cała w pajęczynie. Kiedy się otrzepałam
podniosłam lekko rękę sprawdzając czy da się dotknąć. Nie było z tym ,żadnego
problemu. Więc czemu mnie gonił? Spojrzał na mnie i z tego co wywnioskowałam
kazał mi za sobą iść. Więc poszłam za nim. Prowadził mnie do piwnicy. I po co ?
Co tam takiego jest, że muszę tam iść ? Nie pytałam się go bo wiedziałam, że
nie odpowie. Już schodziłam na dół.
Została mi połowa schodków , ale
nadal nic nie widziałam co jest na dole.
********
Przebudziłam się
cała spocona.
-a więc jednak to tylko sen - mruknęłam
Pierwszy raz śniło mi się coś tak naprawdę
realistycznego. Aż wstałam i sprawdziłam czy nie jestem w pajęczynach. Kiedy
już tak sobie stałam stwierdziłam, że pójdę wziąć prysznic bo cała się lepiłam. Za oknem było już widać
wschodzące słońce.
- A więc jest już
nowy dzień- odparłam idąc do łazienki.
Rozebrałam się i weszłam do kabiny
prysznicowej. Rozkręciłam gorącą wodę i pozwoliłam aby rozpływała się po całym
moim ciele. Myślałam ciągle o śnie i zastanawiałam się co bym zobaczyła kiedy
ustałabym na ostatni schodek.
*****
Siedziałam na łóżku i zastanawiałam się która jest godzina. Świeciło już słońce więc pewnie po południu. Patrzyłam
na stary zegarek z nadzieją , że znów zacznie działać .Odkąd pamiętam jest popsuty ,ale nadal wisiał na
ścianie . Nie zdejmowałam go bo lubiłam na niego spoglądać. Kiedyś marzyłam
żeby świat się zatrzymał właśnie tak jak ten mechaniczny sprzęt , ale nigdy tak
się nie stało. W głowie ciągle miałam ten sen , ale jakby spojrzeć wstecz to
nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek śniła ,więc dla mnie to był pierwszy
raz.
-mia, miał- usłyszałam wydobywający się
dźwięk z łazienki. Kiedy otworzyłam drzwi kot siedział w białej misce
wypełnioną wodą. Wyglądało na to , że mu się to podoba. Z tego co wiem koty nie
lubią wody. Możliwe ,że Moon jest wyjątkiem. Wyjęłam z malutkiej białej
szafeczki, która wisiała nad
zlewem ręcznik i owinęłam go nim. To już mu mniej się spodobało. Chcąc uciec od
tych tortur podrapał mi całą prawą rękę do takiego stopnia, że leciała mi krew.
Już nawet nie próbowałam go gonić
bo to i tak by nie miało sensu. Wzięłam miskę i wylałam z niej wodę , żeby nie
mógł znów się zamoczyć , kiedy już to zrobiłam wzięłam papier i owinęłam sobie
dłoń
-chyba będę musiała iść do apteki po
opatrunek. Sam papier nie wystarczy. Przynajmniej wyrwę się z domu-
powiedziawszy sama do siebie zaczęłam się ubierać. Nie miałam za dużego wyboru.
Założyłam czarną rozciągniętą bluzę , zniszczone spodnie i stare trampki. Gdy
już miałam zamiar wyjść przypomniało mi się ,ze nie wzięłam pieniędzy.
Schyliłam się i spod łóżka
wyciągnęłam małe srebrne pudełeczko , na przykrywce było wygrawerowane moje
imię. Nie miałam zielonego pojęcia skąd to mam , wiedziałam tylko tyle , że
dostałam to jak byłam mała. O dziwo moja matka jej nie sprzedała . Trzymałam w
nim grosiaki które zazwyczaj
wypadały mamie z kieszeni kiedy była pijana. Wygrzebałam 3 złote i wyszłam.
-mam nadzieje ,że tyle mi starczy bo więcej nie mam - stwierdzałam ze smutkiem
Niby pieniądze nie są potrzebne do szczęścia , ale kiedy się ich nie ma w ogóle to jest dopiero dramat. Od dziecka byłam
biedna i nigdy nie widziałam na oczy dużej sumy pieniędzy . Po krótkiej chwili zaczęłam rozpamiętywać stare
czasy i po co to robię ? Czy muszę taka być ? Jestem dziewczyną która wraca do przeszłości. Do spraw których nie chce pamiętać , ale jednak pamięta
.Nie potrafię zostawić tego za sobą i iść dalej. Po mimo ,że się staram , lecz
jednak nie potrafię. Może za mało się staram. Chce iść przed siebie nie
odwracając się w tył . Lecz mam problem, nie potrafię. Od mała wpajano mi ,że
nic w życiu nie osiągnę i tak mi zostało.
-dosyć!
Przestań już od tym myśleć - krzyknęłam na siebie. Przypomniałam sobie ,że
jestem na ulicy i mogą tu być ludzie. Odwróciłam głowę w prawo a później
w lewą stronę na szczęście nikogo tu nie było. Szłam wąską uliczką gdy wpadłam na kogoś. Był to chłopak
i nie wyglądał najlepiej. Wyjęłam z kieszeni mała latarkę i poświeciłam po mu
po oczach. Jego źrenice były powiększone. Było wiadome, że coś brał. Dużo razy
już widziałam osobę w takim stanie.
-przepraszam ,ale Ci
nie pomogę - powiedziałam i odeszłam .
Wyminęłam
go i poszłam dalej po między kamienicami
z których sypał się tynk bo były ,
aż tak zniszczone i zaniedbane. Co drugie okno było wybite, ale ludzie i tak
dalej tam mieszkali bo nie było ich stać na lepsze. Po między budynkami
znajdywała się apteka . Dziwie się ,że jeszcze nigdzie się nie przeniosła. Gdzie nie spojrzysz to są bójki , albo ktoś jest zastraszany. Wchodząc na
pierwsze dwa schodki zapomniałam po co ja tu przyszłam. Moje oczy skierowały
się na pokaleczoną dłoń i wtedy przypomniałam sobie. Z ręki przestała już
lecieć krew ,więc bez sensu wydawać pieniądze. Przez te całe rozmyślanie nawet
zapomniałam o bólu. Postanowiłam
iść okrężną drogą i sprawdzić czy coś się zmieniło na moim osiedlu. Miałam
nadzieję ,że się nie zwiodę. Po przejściu pięciuset metrów żałowałam ,że w ogóle tu przyszłam. Co mnie podkusiło? Ludzie którzy koło mnie przechodzili mieli strach w oczach, a inni byli tak
pijani , że nie mogli dalej iść. Widziałam też osoby które patrzyły przez okno sprawdzając czy mogą bezpiecznie wyjść z domu i
nic im się po drodze nie przydarzy. Kiedy już miałam skręcać w moją uliczkę
zauważyłam jak jakiś chłopak zostaje zaczepiony przez grupkę dresiarzy. Nie
wyglądał na kogoś znajomego. Pierwszy raz go tu widzę. Chciałam przyjrzeć się
jego twarzy , ale nie dało rady , gdyż był okrążony. Zastanawiałam się czy mu
czasem nie pomóc, ale co ja mogę
zrobić? Jeszcze siebie wpakuje w nie potrzebne tarapaty. Wiem, że jestem tchórzem, ale lepiej nie pakować się w coś co nie
jest z Tobą związane. Już się nawet nie odwracałam. Jeszcze coś by mnie
podkusiło i bym tam pobiegła. -mam nadzieje ,że ktoś Ci pomoże - powiedziałam
po cichu i wróciłam do domu z
nadzieją ,że ten chłopak przeżyje.
( I jak wam się podobał ? Może jest coś do poprawy ? Jak tak to piszcie śmiało :) Jak wam mija szkoła ? Jak samopoczucie ? Bo u mnie ujdzie da się przeżyć :) Teraz czekam na wenę ,żeby napisać kolejny rozdział. Mam nadzieję ,że nadejdzie szybko :)
Pozdrawiam
Dobrze, że to nie była chatka czarownicy O.O
OdpowiedzUsuńNo dobra... Pająki... Brrr!!! Nie nawidze ich. Pewnie moje laczki zabiły ich już tysiące xD
Czy to znaczy, że jestem zabójcą? Proszę, nie dzwoń na policję!
Eee... Straciłam wątek :D
No więc pająki, tak? Udomowiony pająk? Można to tal chyba nazwać. Osobiście pomiomo mojej niechęci do tych stworzeń, kiedy mi się nudziło nad morzem miałam pająka Jacka :P *Historia życia*
M-może wreszcie coś o opowiadaniu???
Oho, to tylko sen, aczkolwiek ciekawość wielką mnie zżera "Czo tam było?!".
Moon, nie ładnie!!! A później jakieś panie myślą, że się pociełaś :P *Nie pytaj, wiem z autopsji*
Nie ma to jak iśc do apteki, po to by nic nie kupić, ale rozumiem, każdy grosz się liczy. Mogłabym powiedzieć, że mi jej przykro, no bo w sumie jest mi jej przykro, ale pewnie gdyby taka sytuacja wydarzyła się na prawdę to większość osób przeszłaby obojętnie... Ja raczej do takich nie należę, ale wiem, że tak jest... Czy to co napisałam ma jakiś sens?
No dobra, mniejsza o to.
Spotkała naćpanego gościa i tego drugiego? *Tak, mogłabym napisać imiona, ale mi się nie chcę*
N-no więc mam nadzieję, że oni się niedługo... Spotkają?
Taa... Więc weny życzę i pozdrawiam cieplusioooo spod kocyka :D <3
Ps. Nie mogę się doczekaaaać!!! ;)
Przypomniałam.sobie, że się pytałaś co w szkole... Lepiej nie wiedzieć, ale da się jakoś przeżyć... Ostatnio układałam rymy zamiast notatek... :D Beze mnie by się zanudzili w tej placówce! Już mi to sami przyznawali :P
UsuńDobra, ogarnę się i koniec o mnie ;)
No to... Znowu weny? XD
ja tak samo nienawidzę pająków a zwłaszcza tych dużych :p juz niedługo wszyscy się spotkają :)
UsuńWypada skomentować, bo mnie zabiją :3 Oficjalnie witam Yori (? nie ogarniam jeszcze jak się zwiesz XD)jeśli to czytasz to muszę ci powiedzieć, że twój styl pisania jest dobry. Przypada do gustu, jest lekki. Błędów nie popełniasz (chyba, że jestem ślepa) a sam pomysł na opowiadanie jest całkiem niezły. Cóż nie będę się za dużo tu udzielać, bo historia nie skończona, ale jak na razie wyczekująco czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńA teraz Hime ty mój drogi!!!
Kiedy ty się wreszcie do mnie odezwiesz? Czekam i czekam na odpowiedź! Uwierz mi, ze tracę cierpliwość, ze bd musiała czekać znów miechy na ciebie XDD Po za tym zadowolony, że zaczęłam czytać?
Jeszcze raz weny dla was dwoje <3
Dziękuję, że komentujesz to daje mi dużo radości :) jeden komentarz i tak cieszy :) i nazywam się Yuri niechcący napisałam o zamiast u :) tak chciałam bardzo wstawić ten rozdział, że nawet się nie zorientowałam, że źle napisałam :)
UsuńA więc Yuri *śmiech* Nie ma za co dziękować! Sama prawda, a za prawdę nie trzeba dziękować prawda?
UsuńKill-chan moja kochana - nie zabijaj mnie :o
UsuńObiecuje poprawe, i tak jestem w pelni szczesliwy i zadowlony, ze czytasz, ze jestes tu z nami i tak ladnie motywujesz :]
Jutro bede na praktykach od rana... (znaczy sie od 10 - czy to dalej rano? Hmmm. W weekend chyba tak :I). W kazdym razie odezwe sie wieczorkiem na priv zeby nie robic tu spamu* Bo jak my sie rozpiszemy XDDD to lekturapowstanie
Milej nocki zycze i sory ze tak bez ą i ę i ł, ale to wina tej niepokornej klawiatury w tablecie XD
Haha grunt że żyjesz kochany :3
UsuńNo wiesz ja wstaje tak 13 i to dla mnie rano więc nie ma o czym dyskutować. Powodzenia na praktykach!
Właściwie to my już lekturę napisali i kolejną będziemy pisać XD W końcu po coś się żyje nie?
Tobie też miłej nocki :*
Prawda, prawda :)
OdpowiedzUsuń