niedziela, 26 lipca 2015

4$ His - Rozdział 5

(Z góry przepraszam, że tyle mi zeszło. Usprawiedliwię się tym, że jakiś czas nie miałem lapka. Pożyczyłem ojcu do roboty i dopiero mi go zwrócił. Odwdzięczę się dłuższym rozdziałem :)



Rozdział 5
'' Szary stróż ''

Słońce powoli wychyliło się zza góry. Oświetliło chmury na lekko różowy kolor, w końcu światło dotarło również do nas. 
Powoli przetarłem oczy siadając i podziwiając te wszystkie barwy. 
- Przyniosłem nam śniadanie. - Odparł z zadowoleniem blondyn wkładając jagodę do ust. 
Szybko wstałem i trzepnąłem go w tył głowy by to wypluł, tak też się stało.
- Auć za co?
- Baranie to wilcze jagody ! Trujące. - Westchnąłem głośno. Rzecz jasna, że nie był by dobrym kucharzem. 
Nasz prowiant już dawno się wyczerpał, została sama woda. Rozglądają się za czymś jadalnym zobaczyłem jabłoń przy samej jaskini. 
Strajker w niezręcznym geście uśmiechnął się lekko biorąc rękę za głowę. 
Nie dało się tym najeść, ale też nie byliśmy głodni. 
''Najwyższy czas ruszać.'' - Przeszła mnie myśl, po której zwinęliśmy obóz. 
Poszliśmy szukać Ika, nie było go na polanie i w części dębowej lasu, ani też na wypalonym przez ludzi fragmencie ziemi. Małe chatki też były puste. Przeszukaliśmy wszystkie bliskie miejsca, las był naprawdę ogromny. 
- Ale cisza. - Chwilę wsłuchałem się w odgłosy dziczy, jednak żadnego z nich nie było słychać. 
- Coś tu nie gra, gdzie śpiew ptaków, gdzie zwierzęta. - Powiedziałem zaniepokojony. 
Szliśmy kwiecistą drogą wśród błękitno-fioletowych kwiatów. Nagle coś przemknęło mi pod nogami, był to całkiem dziki Słigun. 
- Patrz. - Zachichotał pokazując palcem na uciekające zwierzę. 
Idąc po jego śladach trafiliśmy do części lasu, w której jeszcze nie byliśmy. Blondyn delikatnie rozchylił krzaki po czym gwałtownie machnął ręką. - Zobacz Rex.
Kucnąłem i wtedy ujrzałem szarego stwora przypominającego wilka. Od razu skojarzył mi się z tym z wczoraj. 
- Wiesz jak nazywają te rasę? - Zapytał patrząc z błyskiem w oczach. 
- Jak? - Zapytałem by nie psuć mu humoru. Głupi, bo głupi, ale za to zna się na zwierzętach. Taki kumpel zawsze może się przydać. 
- To River, niektórzy nazywają go strażnikiem dróg lub światła. Są super co nie?! Przypatrz się. 
Zwierz miał szare futro, co kontrastowało się z jego zielonymi ślepiami. Wielkie czarne pazury i czarna kropa na końcu ogona. Wyglądał jakby na kogoś czekał, a może po prostu odpoczywał. 
Stał, a raczej siedział wpatrzony w drzewo. 
Krzaki obok niego poruszyły się, w mgnieniu oka został otoczony przez Agmy. Było ich pięć, a on tylko jeden. 
Zaczęła się walka. River wykonał skok plując ogniem, zmieszał go z wiatrem tworząc wir. Dwie Agmy padły, jedna wbiła swoje kły w jego kark, a on odbił się łapami od ziemi wywijając się na plecy. Zgniótł wroga łamiąc mu szczękę. Pozostały dwie ostatnie, warczały głośno, jednak River miał nad nimi sporą przewagę, którą postanowił się pochwalić. Stworzył parę klonów za pomocą, których wciągnął przeciwników do wiru nie dając im możliwości jakiegokolwiek ruchu. Czar nie trwał długo szybko je wykańczając. To było godne podziwu, a zarazem takie pouczające, by nigdy nie lekceważyć swojego przeciwnika. 
Będąc zapatrzonym w jego potęgę nie spostrzegłem, że przyszła jakaś dziewczyna. Dopiero ostrzegł mnie szept Strajkera. 
- Zobacz ją. - Pokazał palcem. 
Miała czarne włosy do kolan zawiązane w długi warkocz. Biała szata lekko pozłacana na rękawach i przy guzikach. Skórzane spodnie w ciemnej barwie czerwieni do tego brązowe krótkie rękawiczki i kozaki tego samego koloru. 
- Jak dobrze, że cię tu znalazła River. 
Zwierz spojrzał pytająco.
- Chodź ze mną potrzebuje twojej pomocy.
Wstał kłaniając się przed nią. Szybkim i pewnym ruchem wskoczyła na niego. Klepiąc lekko w bok jego szyi ruszyła. 
Rozbijając kryształ przyzwałem Gori i wsiadłem na niego. 
- Na co czekasz?! - Krzyknąłem na blondyna.
Dosiadł się trzymając się mocno mojej koszuli. 
- Gdzie jedziemy? - Zapytał po chwili. Było widać, że nie jeździł nigdy na niczym, ten strach w jego oczach, po prostu piękne. Stłumiłem śmiech. 
- Śledzimy ją, wygląda na tubylca, a tacy to wszystko widzą.
- A ja myślę, że ci się podoba. Dlatego nie pytasz wprost tylko bawisz się w podchody. 
Zacząłem się śmiać, chwilę potem poważniejąc.
- Nie gadaj głupot, bo mogę cię stąd zaraz zrzucić. Nie chodzi o nią tylko o niego, by go uratować. 
Resztę drogi przejechaliśmy w ciszy. Nagle dziewczyna gwałtownie się zatrzymała i odwróciła prosto w naszym kierunku. 
- Jak rzep do psiego ogona.
Po tym zdaniu wiedziałem, że wie o nas. Zeszliśmy ze stwora wychodząc z krzaków. Stanęliśmy z nieznajomą twarzą w twarz. 
- Czego ode mnie chcecie? - Zapytała dość groźnie. 
- Chciałem tylko zapytać. - Odparłem z lekkim uśmiechem, jednak to też nie pomogło załagodzić napiętej atmosfery. 
- A więc słucham. - Położyła ręce na biodrach. 
- Szukam przyjaciela. Wygląda bardzo specyficznie. Ma dwu kolorowe włosy, a dokładniej cała góra czarna, tylko końcówki czerwone. Wziąłem cię za tubylca, bo zapewne znasz te tereny...
- Nie widziałam. - Przerwała mi zdanie. 
- Gdzie ci się tak śpieszy? - Wtrącił swoje Strajker. 
- Nie twój interes. 
- A jak powiem, że mój?! - Zakrzyknął. Najwyraźniej dziewczyna kpiła z nas obu. 
- Chyba nie chcesz się ze mną bić, co? - Uśmiechnęła się zgryźliwie. 
- Nie uderzę dziewczyny. - Pokręcił głową na boki. 
Zeszła ze zwierza, a on schował się za moimi plecami. 
- Co za ulga. - Odgarnęła kosmyk włosów z czoła. - Nie mam i tak na ciebie czasu, masz tylko szczęście, że nie bije słabszych od siebie. - Kolejny z jej wkurzających uśmiechów został właśnie zaprezentowany tu i teraz. 
- To jedź już sobie. - Machał do niej ręką, jak by odganiał muchy z krowiego zadu. Cała ta sytuacja była komiczna, trafiliśmy na nie złą sztukę, która za wszelką cenę pokazywała swoją wyższość, zupełniej jak jej stwór. 
- Czekaj, czekaj. Powinniście mi się najpierw przedstawić. - Wlepiła we mnie swoje ciemne oczyska. 
- Z jakiej to ...
- Ja jestem Rex, a to jest Strajker. - Wskazałem na niego palcem. 
- Świetnie, teraz moja kolej. - Zaklaskała w dłonie. - Jestem Jari, ale niektórzy mówią mi Magica. - Ukłoniła się zaraz potem dodając. - A teraz będę lecieć, a tylko któregoś zobaczę to tym razem poznacie się z moją wielką siłą !
- Spokojnie nie tym razem. - Podałem jej rękę na pożegnanie. Potem odjechała. 
- Wsiadaj jedziemy.
- Ale... nie mieliśmy jej zostawić? W spokoju!?
- Nie widzisz, że coś ukrywa?
- Ehh... - Westchnął głośno. Wiedziałem, że napędziła mu stracha, ale to nie powód by przerwać pościg. 
- Jednak tym razem trzymamy większy dystans. - Ruszyliśmy po śladach. 
Po godzinie ją zgubiliśmy, wtedy zatrzymałem się przy starym zniszczonym budynku. To była wieża, przynajmniej tak przemawiała architektura na samym dole. 
Usiedliśmy na miękkim mchu by chwilę odpocząć. Spojrzałem na niebo, które było nieskazitelnie czyste. Wiał lekki wiatr przez co nie było tak skwarnie, po za tym otaczały nas drzewa dając przyjemny cień. 
Nagle coś przerwało nasz spokój. Echo roznosiło krzyki ludzi i to całkiem nie daleko. 
- Wstawaj ! - Krzyknąłem wsiadając na Gori. Blondyn zrobił to nie chętnie, ale w końcu jechaliśmy. Pod łapami bestii pękały patyki, za nami unosił się kurz. 
Gdy dojechałem na miejsce przeżyłem szok, zobaczyłem Ika, który niszczy wszystko dookoła siebie. 
''Czemu...'' - Patrzyłem z niedowierzaniem. 
- Ik przestań ! - Krzyczałem, jednak to było bezsensu, nie reagował. 
Podbiegając do niego zablokowałem jego cios. Wtedy nasze oczy spotkały się i zauważyłem coś dziwnego, pustkę, jakby to wcale nie był on. 
Po chwili odepchnął mnie od siebie i kontynuował niszczenie. 
Wstając z ziemi spostrzegłem Jari stojącą na dachu stodoły. 
'' Co ona tu robi?! '' - Przeszła mnie myśl. 
- Co tu robisz? - Zapytała z uśmiechem.
- Mógłbym zapytać cię o to samo. - Powiedziałem stanowczo. 
- Zapytałam pierwsza. 
W tym samym czasie pobliski dom wyleciał w powietrze. 
- Usłyszałem krzyki i jestem. 
- Bawisz się w bohatera. - Zaśmiała się głośno. - Zaś ja jestem tu po mojego sługę. - Zeskoczyła z budynku. 
- Ale on nie jest niczyją własnością !
- Sam chciał do mnie dołączyć. - Rozłożyła ręce. 
- Nie wierzę ci !
- Jak chcesz możesz sam się go zapytać. - Zagwizdała dwa razy. - Ikuś chodź do mnie. 
Chłopak przemknął szybko po dachach zeskakując koło niej. 
- Czego sobie życzysz Pani? - Powiedział chodź jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. 
- Ten chłopiec chce wiedzieć, czy sam postanowiłeś do mnie dołączyć?
- Oczywiście Pani. 
- Widzisz jest jak ci mówiłam. 
- Kłamiesz ! Kłamiesz w żywe oczy. To nie on !
Zapadła chwila ciszy.
- Masz rację, to tylko nie winna zabawa w kontrolę umysłu. - Zaczęła się śmiać. 
Nie wytrzymałem, zaciskając palce w pięści wyprowadziłem cios.
Wtedy znów zostałem odepchnięty przez Ika, czułem, że nie mogę nic zrobić. 
- Walcz ze mną osobiście !
- Po co mam brudzić sobie rączki? 
- Wcale nie jesteś taka silna, ludzie, którzy posługują się innymi są zwyczajnie słabi ! - Próbowałem ją sprowokować, wiedziałem, że jak już ją pokonam to zdejmę urok. 
Dziewczyna zacisnęła zęby i wydała kolejny rozkaz. 
- Ikuś wykonaj przywołanie !
- Tak Pani. - Przytaknął wykonując głośny gwizd zagłuszający zgiełk miasta.
Lada moment słychać było trzaski przewracających się drzew i warczenie połączone z wyciem. Mieszkańcy chwycili za broń, mimo tego byli przerażeni znając dobrze te odgłosy. 
Z pomiędzy krzaków pojawiły się chyba najgroźniejsze bestie tego lasu. Były to Kirker'y, wiecznie głodne stwory, wszystkożercy, a także ludojady. Wystające dwa kły z górnej szczęki i trzy rzędy zębów. Wielkie żółte oczyska wyszukujące swoich ofiar. Nie było człowieka, który o nich jeszcze nie słyszał. 
- Świetnie ! - Zaczęła klaskać. - Tego się nie spodziewałam. - Było ich tak wiele, jakby zebrały się z całego lasu w to jedno miejsce. - Zrównać to miasto z ziemią ! - Wydała kolejne polecenie śmiejąc się głośno. 
W jednej chwili zrobiło się niebezpiecznie. Ik podniósł i opuścił rękę dając im sygnał do ataku. Największy z nich zawył i zaczęła się prawdziwa rozróba.
Kilka z mniejszych koto-niedźwiedziów zginęło. Takie same straty były w ludziach, strasznym widokiem było jak zostają zmiażdżeni przez wielkie łapy lub rozerwani w pół przez pazury. 
Kobiety bezradnie płakały w domach kuląc się ze strachu. Co chwila słychać było krzyki i odgłosy walki. 
- Strajker odwróć jej uwagę ! - Wrzasnąłem by mi w końcu pomógł. 
Nie widziałem go, ale gdy się już pokazał zrobił to co trzeba. Skoczył na nią z wyższej budki i przewracając ją na ziemię zatkał jej gębę. 
Pobiegłem i wdrapałem się na kościół, który był tu najwyższy. Skupiłem się kumulując energię w jedno miejsce. Nagle cała ziemia zmieniła swój kolor na niebieski wsysając potwory do środka i przenosząc je na sam koniec dużego lasu. 
Kilka z nich zostało, ale szybko przegnili je ludzie. 
- I co poddajesz się? - Usłyszałem pytanie od blondyna do niej. 
Niespodziewanie oberwałem prawie, że tracąc przytomność uderzyłem plecami o glebę. 
Ik stał nade mną czekając na dalsze rozkazy.
Nie myślałem długo wypuściłem Gori, wtedy on wycofał się uderzając w Strajkera. 
Jari wytarła błoto z policzka patrząc wściekle na mnie. - River bierz go !
Szary kłąb pędził w moim kierunku.
- Gori gotowy? Zablokuj uderzenie ! - To była szybka akcja, zderzenie dwóch tytanów. 
Wilko-podobny miał miał więcej siły przez co przesunął Gori kawałek w tył. Na początku walka była wyrównana, ale potem mój stwór zaczął przegrywać, aż w końcu padł. 
Wypowiedziałem szybko formułkę by tamten go nie dobił, zamykając Gori w krysztale. 
Byłem osłabiony przez stworzenie tak obszarowego czaru, ale wiedziałem, że wygram jeśli się nie poddam. Nie wiedziałem nawet, że tak potrafię, ten portal... to było coś wspaniałego!
Zamyśliłem się chwilę i ledwo uniknąłem ataku wilka, jednak był tak blisko, że mogłem go zranić. Jeden szybki przewrót w przód, chwycenie za sztylet i ugodzenie bestii w prawy bok. 
- Wycofaj się ! - Krzyknęła przeraźliwie dziewczyna. 
- Poddaj się wreszcie. - Powiedziałem zsapany. 
- Jeszcze nigdy nie przegrałam. - Jej oczy nabrały wyrazu szaleńca. Chwyciła się za głowę, a jej warkocz sam się rozplątał. Długie kudły wtargnęły na jej twarz, w tym samym momencie zaczęła się śmiać. - Ikuś zabij !
- Nie mogę przyjąć rozkazu. - Dostała w odpowiedzi. 
Widać było, że czar osłab, gdy ona się rozkojarzyła.
- Zrób to natychmiast !!! - Zaczęła krzyczeć. 
Wieśniacy bali się podejść, nie chcieli wtrącać się w wojnę magów. 
- Nie mogę. - Odpowiedział krótko. 
- Koniec gry, nie słucha cie. 
Czarnowłosa podeszła do niego uwieszając się na jego ramieniu zaczęła mówić. - Słuchaj. - Przerwała ustawiając go na przeciwko siebie. Wyjęła pazury i szybki ruchem podrapała go po twarzy. 
Chłopak cofnął się lekko do tyłu nie wycierając krwi z policzka. 
- Wykonaj rozkaz !
- Tak jest Pani. 
Przesunąłem Strajkera za siebie gotów go bronić. Ik zbliżał się do nas powoli. 
- Już po was. - Oznajmił. 
Robił powoli krok za krokiem, w końcu zatrzymał się układając ręce w pozycji do ataku, a raczej czaru, który nazywał Haj-tan. Z jego palców poszły czarne iskry, jednak zaraz potem zgasły, nie wykonał ataku.
Przez chwilę poczułem jego obecność, kiedy lekko się do mnie uśmiechnął. 
- Czemu nie wykonujesz rozkazu ! 
Nie odpowiedział po czym upadł na ziemię.
- Wstawaj leniu, to nie czas na odpoczynek, masz trzy sekundy. - Podbiegła i zaczęła go kopać.
- Zostaw go natychmiast !
- Jesteś bezużyteczny... wstawaj, proszę cię wstań. - Powiedziała osuwając się na kolana. Dotknęła miejsce w którym było jego serce, biło szybkim tempem, a on łapał nie spokojnie oddech. 
- Ja ... nie chciałam... nie chciałam cię skrzywdzić, przepraszam. -Jej głos załamał się, a ona stała się jakby zupełnie inną osobą. 
- Ale już to zrobiłaś. 
W jej oczach pojawiły się łzy, gdy poczuła, że jego serce stanęło. 
Wiedziałem co się stało, widziałem, że umarł.
''To nie tak miało być !'' - Odwróciłem wzrok zaciskając mocniej palce. Przez głowę w jednym momencie przeszły mi wszystkie wspomnienia, dobre i te gorsze, które razem przeżyliśmy. 
Nie mogłem dłużej powstrzymać łez, ale także nie mogłem na niego patrzeć, czułem się winny... winny, że nie potrafiłem ochronić swojego przyjaciela. Dałem mu obietnice, której nie dotrzymałem. Pozostało uczucie smutku i żalu, które z całej siły zaciskało mi gardło. 
Zapłakany Strajker podszedł do mnie i mocno się przytulił. 
Nagle usłyszałem pieśń, wydała mi się znajoma chociaż nie znałem słów. Obejrzałem się na dziewczynę nie mogąc zrozumieć ani jednego słowa. 
Jedna z jej łez spłynęła na Ika. Rozbłysło się lekkie światło. Rana na jego twarzy zagoiła się, a on otworzył oczy natychmiast wstając i łapiąc ją za szyję. Uniósł ją do góry. - Ty głupia wiedźmo ! - Jego oczy świeciły się czerwonym blaskiem. Wyglądało to jakby chciał ją zabić. 
- Przestań ! Ona cię wskrzesiła. - Próbowałem jakoś go uspokoić. 
- Ale najpierw przez nią umarłem. 
- Ik proszę... nie zniżaj się do jej poziomu. 
Dziewczyna mogła oddychać, ręka poluzowała się gdy go dotknąłem. Jednak po chwili jego spojrzenie znów stało się puste, tym razem nie była to jej sztuczka. 
- D-Demon... - Wydusił z ledwością z siebie Strajker odciągając mnie od niego. 
Zacisnął palce, w efekcie tego zaczęła się dusić. 
- Myślisz, że nie wiem kim ty jesteś? - Powiedział demonicznym głosem. - Ja to wiem i dlatego zginiesz !
- Ik nie rób tego ! - Wydarłem się wniebogłosy. 
- Hahaha... - Zaśmiał się przerażająco. - Nie jestem tym za kogo mnie bierzesz. Jestem Szogun, demon z pierwszej bramy. - Wyszczerzył kły. 
- Czemu chcesz ją zabić? - Zapytał Strajker trzymając spory dystans. 
- Jest aniołem, a ja demonem. Tak powinno być zabawnie. - Oblizał jej policzek. 
- Ty potworze !
- Rex zostaw go, on cie nie posłucha. - Próbował odciągnąć mnie dalej, był przerażony. 
Nagle pokazał się River, Jari zdołała wydusić jedno słowo:- Anse-flaj.
River obzerkał całą sytuację i zawył. 
- Wynoś się kundlu ! Albo ją zabiję. 
Zawarczał groźnie wycofując się. Następnie objęło go światło. Stwór wyjął anielskie skrzydła i z wielką siłą uderzył w demona i tym samym dotknął prawą dłoń Magic, aktywując teleport. Powoli zaczęła znikać zamieniając się w białe płatki śniegu. 
- Miło było was poznać. - Uśmiechnęła się, lecz nim złapała oddech demon przekuł jej brzuch pazurami, zniknęła. 
River wzniósł się w górę i odleciał, oddalał się szybko aż w końcu straciliśmy go z pola widzenia. 
Zostaliśmy tylko my i demon, który jednocześnie jest naszym przyjacielem. 
Bałem się, że dojdzie do walki i jeden z nas... zabije drugiego. Nie chciałem tak skończyć, nie chciałem zostać zabity przez bestie podszywającą się pod najbliższych. 
Po paru długich sekundach usłyszeliśmy śmiech Jari. 
- Dziękuje ci Lisie. 
Potem on zaczął się śmiać, zupełnie jakby wyświadczyli sobie przysługę. 
- W końcu się ciebie pozbyłem !
- On jest straszny. - Wyszeptał blondyn. 
Nagle powietrze zmieszało się z czarną mgłą, która energicznie się poruszała. Nie wiedzieć czemu przypominała mi pijawki. 
Czarna moc zebrała się w jednym miejscu otaczając demona, który nagle zniknął. 
Dziwny czar rozproszył się i wszyscy popadali jak muchy. Walczyłem z tym jednak nie podołałem, byłem wykończony...

*          *          *

(Koniec rozdziału :D I jak wrażenia? Ja jetem bardzo zmieszany XD Najlepsze jest to, że pierwotna wersja tego rozdziału miała tylko 13 stron, dodałem 9 i stało się nagle 22. Podstawowe pytanie do was, jak myślicie: kto w tej walce był zły? )



POZDRAWIAM
  HimeDerHi



<POPRZEDNI  ROZDZIAŁ 

9 komentarzy:

  1. Jak ja lubię tą historię!!! A rozdział fajny, bo długi. Hihi... ja nie oddaję nikomu mojego kochanego lapka. <3
    Pozdro z ...... ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Też bardzo trudno się z nim rozstałem xD I to na tak długo ;c Zwykle jest tylko moim światem bo trzymam na nim różne dziwne rzeczy. xD (nie pytaj).
    Najlepsze jest to, że udało mi się napisać te 22 w jeden dzień i jeszcze to tu wrzucić tego samego dnia.
    A pozdro z domu xD Ze wsi pod lasem xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hee.... z domu, ze wsi pod lasem powiadasz? Interesujące...
      Znając życie masz tam ***** , ******* ****** oraz ********. (bez skojarzeń). Mój lapek ma takie hasło że nikt nie zgadnie xDD

      Usuń
  3. Tak naprawdę to mieszkam w Narni i mam stado kucyków, ale tak w zasadzie to chciałbym wyjaśnić dlaczego nie docierają do mnie listy. Więc nie wiem co to ma do rzeczy. XDD
    Nie jest tak źle, trzymam na pulpicie tylko mniamcata, i nic po za tym....
    Dlaczego nie pomyślałem o zabezpieczeniach przeciw włamaniowych ? O_o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz gwarantowane, że włamię się na twój lap i na własne oczy zobaczę co ty mi tam chowasz przede mną.
      Teraz to mieszkasz u mnie nie? Bo ci zaraz pokój z różowego w czarnego ci zrobię!! I zabronię kucykom i jednorożcom by tam wchodziły!!!

      Usuń
  4. Hej~! Zostałeś nominowany do LA! Szczegóły tutaj-> http://my-little-world-of-fantasy.blogspot.com/2015/08/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejko :D Wróciłem po dłuższej nie obecności i pacze, a tu taki prezent.
      Musisz mi z tym trochę pomóc. xD
      Przeczytałem szczegóły i dalej zielony jestem, że tak to powiem. Szczerze to moja pierwsza nominacja w żuciu. Na co odpowiedzieć i gdzie?
      HELP !

      Usuń