ROZDZIAŁ 6
Niki
Chodzę z jednego
kąta do drugiego. Nie mam co robić. Nudzę się strasznie. Mam ochotę z kimś
pogadać , ale nie mam z kim. Zaraz mi chyba głowa eksploduje. Muszę coś ze sobą
zrobić. Zakładam buty ,bluzę i wychodzę. Idę nad jezioro , a może gdzie
indziej. Sama nie wiem. Nie mam żadnego pomysłu . Postanowiłam, że idę przed
siebie. Po krótkim czasie zauważyłam , że jestem w miejscu w którym jeszcze nie byłam. Dziwne
prawa ? Mieszkać tu tyle lat i nie znać całego miasta . Znajdowałam się dość
daleko od domu , ale nadal w tym samym mieście. Moje ulice były dość ponure a
tu wszędzie są kolory. Piękne budynki , ludzie wyglądający na szczęśliwych.
-więc to tak wygląda
piękny świat- powiedziałam po cichu
Zauważyłam, że
ludzie zaczęli się na mnie dziwnie patrzeć. Jak na jakiegoś potwora. Wiedziałam
,ze jestem inna i , że tu nie pasuje , ale nie wiedziałam , że aż tak. Jakaś
mała dziewczynka mówiła do swojej mamy pokazując na mnie palcem.
-patrz mamo jaka
dziwna dziewczynka
Zaczęłam iść szybkim
krokiem i niechcący wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-przepraszam-
mruknęłam pod nosem i uciekłam. Usłyszałam
jak coś spadło na ziemię , ale za bardzo się bałam odwrócić głowę i
zobaczyć co się stało. Po chwili złapała mnie kolka i byłam już dość zmęczona biegnięciem , więc postanowiłam
zwolnić. Strasznie dyszałam , serce biło mi jak oszalałe. Nie mam w ogóle
kondycji. Jakby pomyśleć nigdy nie ćwiczyłam na w-f ani nie uprawiałam żadnego sportu to nie
powinnam się dziwić. Po krótkim odpoczynku
miałam już dość
patrzenia na coś czego nigdy nie miałam i nigdy nie będę miała. Wracając do
domu postanowiłam jednak iść nad jezioro. Jednak w tym miejscu czuję się
najlepiej. Siedziałam i rozmyślałam
jakby to było mieszkać w miejscu bez skazy . Żyć w świecie bez bólu i
cierpienia. Być osobą która by normalnie wyglądała i by każdy ją lubił . Najważniejsze chyba z tego
wszystkiego to mieć prawdziwą rodzinę , albo przynajmniej kogoś kto by Cię kochał. Z oka popłynęła mi
łza. Szybko ją wytarłam i próbowałam bardziej się nie rozkleić. Kiedy tak
pomyśleć to odkąd pojawił się ten chłopak przestałam myśleć o samobójstwie. Do
końca nie jestem pewna dlaczego przecież nadal mam zwalone życie a może po
prostu chce już normalnie funkcjonować i się zmienić. Przestałam myśleć o sobie
i po chwili zaczęłam się zastanawiać się
czy nic się nie stało temu chłopakowi co na niego wpadłam , ale pewnie nie jak
nie krzyczał ani nic z tych rzeczy. Gdy zaczęło się ściemniać i robić się zimno
postanowiłam , że wracam do domu. W głębi duszy miałam nadzieję , że on tam
będzie. Nic o nim nie wiem. Jest jak taka jedna wielka zagadka. Kiedy już miałam odchodzić usłyszałam szelest
dobywający się z krzaków . Kiedy tam podeszłam zauważyłam małego wychudzonego
,czarnego kotka. Który był w dodatku nie widomy.
-co ty tutaj robisz
maluszku ? Ktoś Cię zostawił ? - mówiłam do niego chociaż wiedziałam, że mi nie
odpowie.
Nie wiedziałam co
mam z nim zrobić. Przecież nie mogę go zostawić. Zginie jak ktoś się nim nie
zajmie. Wzięłam go pod bluzę i poszłam
do domu. Wiedziałam ,że za dużo zaoferować mu nie mogę , ale chociaż będzie
miał dach nad głową i kogoś kto będzie się nim zajmował. Nigdy nie miałam
żadnego zwierzątka , ale wydaje mi się , że dam radę. Może wreszcie nie będę
samotna. Kiedy już dotarłam do
mieszkania postanowiłam go nakarmić . Zajrzałam do lodówki i własnym oczom nie
wierzyłam była cała pełna. Zamknęłam ją i jeszcze raz otworzyłam sprawdzając
czy mi się to czasem nie śni. Nigdy wcześniej nie miałam tyle jedzenia. Po
rozejrzeniu się po mieszkaniu znalazłam karteczkę na blacie "Masz wszystko
zjeść i kotka też nakarm" Nawet nie musiałam długo myśleć , a już
wiedziałam kto to wszystko kupił. Poszukałam po szafkach i znalazłam dwie małe miseczki na pokarm dla
maluszka. W jednej nalałam wody, a w drugiej
nałożyłam saszetki z mięsem.
Sobie też zrobiłam jedzenie. Nie byłam do końca pewna co dokładnie jem , ale pierwszy raz jadłam coś tak pysznego .Patrząc na
kota to on chyba też pierwszy raz coś
takiego je bo zjadł wszystko i wylizał całą miseczkę , ale nie dziwie się mu
pewnie dawno temu spożywał jakikolwiek posiłek. Kiedy tak siedziałam i
wpatrywałam się w to maleństwo przypomniało
mi się ,że jeszcze go nie nazwałam. Troszkę mi zajęło wymyślanie dla niego
imienia , ale wreszcie znalazłam.
-Od dziś jesteś Moon. Mam nadzieję ,że Ci się podoba- powiedziałam nagłos , żeby mógł mnie usłyszeć
Nie wiem czemu, ale bardzo się cieszę , że go spotkałam . Mam nadzieję , że wytrzyma ze mną do samego końca.
(A wy jak myślicie Moon wytrzyma z Niki czy ucieknie w pierwszej wolnej chwili ? Opowiadajcie jak wam się podoba nasza historia. Mam nadzieję , że was nie zanudzamy. Jeśli byście mieli jakieś pomysły to śmiało podawajcie ) Pozdrawiam Yuri-Youkan
<POPRZEDNI ROZDZIAŁ
<POPRZEDNI ROZDZIAŁ
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń*Usunęła przez przypadek własny komentarz ;P*
OdpowiedzUsuńMoon wytrzyma! XD
Kurcze... Zżera mnie ogromna ciekawaość, kim jest owy ON. N-no bo... Nie, nie wiem.co myśleć :P
Koteł! Jaka miła niespodzianka, bo bałam się że stanie się coś... zUego xD
*Zboczone i złe myśli Mine*
Ale to był kotek! Moon. Osoba... (Czy kota można nazwać osobą?) Zwierzątko do kochania i takie, które pokocha!
Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały ;D
Weny wszystkim życzę i sie kłaniam.
Ps. Ten blog dziwnie na mnie działa... Pisze dosyć ogarnięte komy... Brawa! Fanfary i konfetti ;P
Paa :D
Jej dostałam swój pierwszy komentarz bardzo dziękuje :D Weny dostaniemy na pewno po egzaminach :)
UsuńWowo nasz blog działa cuda ^^ Faktycznie nasza kochana Yuri daje popis w tych historiach. Miło że tak aktywnie zaglądasz na naszego bloga, fajnie jest mieć tak wierną fankę <3 Mam nadzieję że cie nie zawiedziemy. Gorąco pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńA właśnie, od teraz będę komentował z własnego profilu XD
UsuńNie blog, tylko wy xD
UsuńI nie Yuri tylko wszystcy ;D
Odwzajemnaiam zaproszenia z kabelkowym uśmiechem :D :*
Miło to słyszeć *rumieni się, odwracając wzrok* Dziękuje
Usuń