Hej to znowu ja. Hime
Arin odwalił wczoraj kawał dobrej roboty wstawiając swój Pierwszy rozdział.
Pomyślałem więc, że to nie może się zmarnować i razem z Yuki-Youkan również wzięliśmy się do roboty. Wena przypłynęła falą, skąd dziś nagle dwa rozdziały :]
Postanowiłem również, pokazać rozmowę z Miką/Mikael'em
- jak wygląda ona patrząc na to z innej perspektywy ).
# ZAPRASZAM #
! ! !
ROZDZIAŁ 5
'' Cisza... straszna głucha cisza. Czasami sam siebie nie rozumiem. Jestem typem samotnika, a przeszkadza mi fakt, że nie mam do kogo mówić. Głupota... może sam sobie to wpoiłem. Tęsknota za drugim człowiekiem jest chyba całkowicie normalna. Na swoim zawszonym osiedlu mam wielu 'znajomych', wołających tylko wtedy gdy czegoś potrzebują, a gdy to ja czegoś od nich chciałem to nie było nikogo, kto mógłby wyciągnąć do mnie rękę. '' - Myślałem i myślałem, aż nagle upuściłem fajka, który zderzając się z ziemią zgasł.
Woda szumiała, albo raczej wydawała odgłos jakby ktoś właśnie z niej wychodził. Z początku nie patrzyłem w tamtą stronę, ale w końcu ciekawość wzięła górę.
Na horyzoncie pojawił się chłopak o ciemnawych blond włosach. Był w samych kąpielówkach i jeszcze ociekał wodą. Zbliżył się na dość nie bezpieczną odległość, ustał tuż przy kamieniu na którym siedziałem.
Spojrzałem na niego dość ozięble.
'' Czego tu szukasz o tej porze... i dlaczego podchodzisz do mnie jakby nigdy nic? Kurwa, co powinienem zrobić? Jak się zachować? '' - Masa pytań krążąca w moich myślach, a z zewnątrz panowała cisza.
- Hej co porabiasz? - Zapytał dosiadając się.
- Cześć. - Wydusiłem z siebie z trudem. - Nic interesującego. - Dodałem kończąc wypowiedź.
- Jesteś jedną z nielicznych osób które tu przychodzą, to niezły kawałek od miasta.
Nie wiedzieć czemu czułem się trochę skrępowany, nie często tu kogoś widzę, a on był w samych kąpielówkach, co oznaczało, że był prawie nagi ! Na dodatek jego cały 'interes' doskonale odznaczał się na ciasnych sportowych gaciach.
- Mieszkam nie daleko. - Powiedziałem krótko przełykając cicho ślinę. Chciałem, żeby już sobie poszedł, mógłbym w tej chwili odwołać każdą z myśli o rozmowie z kimkolwiek.
'' Niech idzie... proszę. ''
- Naprawdę? Ode mnie to jakieś 2 godziny drogi. Zazdroszczę ci tej wygody.
'' Wygody pff... nie rozśmieszaj mnie. Ty przychodzisz tu z jakiegoś błahego powodu, a ja po prostu nie mam co ze sobą zrobić... ''
- Więc czemu tu przychodzisz? - Wyciągnąłem paczkę papierosów, a następnie kierując ją otwartą w jego stronę zapytałem. - Palisz?
- Nie, nie mogę, za dużo trenuję. - Uśmiechnął się ciepło, po czym jego wzrok przeniósł się na jezioro. - Własnie dlatego tu przychodzę, jest tu pięknie, jest woda i prawie nikt tu nie przychodzi.
-Fajnie.- Odpowiedziałem odpalając po chwili fajka i wpatrując się w korony drzew na drugim brzegu. Strona na której byliśmy odznaczała się białymi i żółtymi kwiatami, zaś drugi brzeg obfity był w cieplejszy czerwony kolor. Była też strona północna i południowa, cały dół lasu był wypalony i doszczętnie wyniszczony, a góra ociekała niebieską barwą ciemniejszą i bardziej wyraźną od nieba. Nie wielu z nas wiedziało co to oznacza, lecz ja byłem pewien. Miasto dzielone na dzielnice, w którym las wyznaczał granice. Wiosna ukazała prawdę... całą prawdę o tym mieście. Ścierało się kilka światów, których już nikt nie mógł naprawić. I dlatego nienawidziłem władzy, ich bezradności...
Znów nieco odpłynąłem myślami, lecz z powrotem na ziemię sprowadził mnie głos chłopaka.
- Eeee...., Jetem Mikael, ale przyjaciele mówią mi po prostu Mika. - Przeczesał włosy, po czym śmiejąc się krótko dodał. - nie wiem gdzie moi rodzice mieli głowę, dając mi tak pokręcone imię.
- Ja jestem Christ. - Przedstawiłem się unosząc lekko kąciki ust do góry. - Więc jak mam się do ciebie zwracać, bo po tak krótkiej znajomości raczej przyjaciółmi nie zostaniemy.
- A mów jak chcesz, szczerze jakoś mi to różnicy nie robi. - Chłopak przeciągnął się po czym wstał. - Często tu przychodzisz?
- Właśnie miałem zapytać o to samo. - Spojrzałem na niego trochę się dziwiąc.
'' Może jednak nie jest aż taki zły, może trochę bardziej normalny niż reszta mojego otoczenia, spokojny i miły, trochę dziwny. Mimo to myśli podobnie jak ja, będąc prawdopodobnie kimś z lepszej strefy. Czy to w ogóle możliwe? ''
Dogasiłem papierosa.
-Ja? Praktyczni codziennie, zazwyczaj rano i wieczorem.
- Spotkamy się jutro? - Zapytałem bez namysłu gdy tylko skończył zdanie.Coś sprawiło, że zapragnąłem go bliżej poznać. Jedna przełomowa myśl, jedno zdanie... nagła zmiana toku myślenia.
-Jasne że tak, ale teraz musisz mi wybaczyć, jestem umówiony na wizytę u psych... w przychodni, wiesz badania wytrzymałościowe i w ogóle. - Uśmiechnął się krzywo, jakby nie mógł po raz kolejny dać mi tego samego ciepłego uśmiechu co na początku naszego spotkania.
'' Gość kiepsko kłamał. Za długo wstrzymując powietrze. Stwierdziłem, że jeśli nie chce mówić, to po prostu nie zapytam. Ten jeden raz będę siedział cicho. ''
- Rozumiem, też miałem już iść. - Spojrzałem jeszcze raz na niego.
- To na razie, do jutra. - Machnął ręką i po chwili zniknął w objęciach wody.
- Na razie. - Powiedziałem bardzo cicho, czego nie mógł już słyszeć.
'' Zniknął równie szybko jak się pojawił. '' - Pomyślałem po czym wstałem i otrzepałem resztki popiołu ze spodni.
- Czas się zbierać. - Powiedziałem sam do siebie uśmiechając się. - Nic tu po mnie.
* * *
Uniosłem głowę do góry.
'' Jeden z lepszych dni. '' - Pomyślałem idąc przed siebie, a towarzyszyła mi muzyka puszczana z okna mojej sąsiadki.
Nagle gdy już miałem wchodzić do swojej klatki ktoś chwycił mnie za ramię i przycisnął do ściany.
- Christ powiedz mi masz dziś jakieś pieniążki?
- A czy wyglądam jakbym je miał? - Zacząłem się śmiać w tej dość nie wygodnej dla mnie pozycji, mając głowę przyklejoną prawie, że do muru.
Starszy o dwa lata Matys westchnął po czym mnie puścił. - Tylko się zgrywałem.
- Przecież wiem. - Odwróciłem się do niego i wystawiłem rękę czekając aż przybije mi piątkę.
Tak też się postąpił, uśmiechając się szeroko.
- Powiem ci w tajemnicy, że doszły mnie słuchy, że jedna z grubych ryb ze wschodu ma gdzieś wyjechać. Wiesz co to znaczy?
- Dobra okazja ta? - Zapytałem z totalnym brakiem zainteresowania.
- Gruba ryba, gruby hajs. Rozumiesz, i no bierzemy ekipę i za parę dni planujemy akcję. Chcesz się przyłączyć? - Wyciągnął do mnie rękę.
- Mówiłem ci już, że nie interesują mnie tego typu akcję... - Pokręciłem głową dalej okazując swoją obojętność.
- Ale bez szefa to nie to samo. - Szczerzył się dalej. - Czyżbyś bał się piesków, bo raz cie złapali? Gdzie twoja odwaga? Gdzie ta dawna pewność siebie? - Złapał mnie za ramiona. - Co zrobisz gdy twoja matka straci pracę, z czego się utrzymacie? Wiesz przecież, że niżej jest tylko jedna grupa slamsów na pustym wypalonym terenie, a tam czeka was tylko śmierć. A może zaczniesz się puszczać co, albo oboje zaczniecie, by utrzymać tego alkoholika?!
- Zamknij się ! Kurwa, po prostu się zamknij ! - Odepchnąłem go krzycząc głośno.
'' Dało mi to do myślenia, by nie chwalić dnia przed zachodem słońca...''
W momencie mój dobry nastrój zmienił się we wściekłość, której nie mogły opisać żadne słowa. Jednym słowem moje opanowanie poszło się jebać.
- Chcesz mieszać mnie z gównem, nie dzięki wypierdalaj ! - Krzyczałem coraz głośniej.
- Christ daj spokój, nie zmuszę cie do tego, żebyś z nami poszedł.
- To po chuj gadasz takie głupoty, wypierdalaj słyszysz, wypierdalaj ! - Powtórzyłem parę razy nim zszedł mi z oczu.
Wchodząc do środka oparłem się o ścianę uderzając w nią pięściami. Ciężko łapałem oddech, aż w końcu zsunąłem się na kolana.
Wróciło kilka wspomnień, które najbardziej mnie bolą i o których wspominać nie będę. Ten jeden dzień zmienił moje całe życie, włamanie nie było w sobie samo takie złe, ale potem to co zadziało się na policji...
Zacząłem się cały trząść. W tym samym czasie ktoś wszedł do klatki. Był to mój ojciec, a najdziwniejsze było to, że pierwszy raz od dłuższego czasu nie był pijany. Źrenice zmniejszyły się patrząc na niego.
Nie chciałem by widział mnie w tym stanie. Byłem przerażony.
- Co ty tu robisz? - Zapytał jak by nigdy nic. - Złapał mnie za koszulę i podniósł do góry.
Nie odpowiedziałem, gardło zaciskało się mi do tego stopnia, że nie potrafiłem nic powiedzieć. Zaczął wciągać mnie powoli po schodach. Zrobiło mi się ciemno przed oczami i w krótkim czasie straciłem przytomność.
* * *
(I to by było na tyle. Ciągle nie dowierzam jak mogłem napisać konciki zamiast kąciki XDD Zdarza się ^^'' niezmiernie mnie to bawi XD
W każdym razie napiszcie co myślicie o tym rozdziale? Jesteście czymś zaskoczeni, czy czymś różni się rozmowa z Miką z tej strony, jak uważacie?
-14/15 stopni na minusie pozdrawia :D A jak tam u was? Ja już zamarzam :I
POZDRAWIAM
GORĄCO !
Aaa!!! Cieplutkie pozdrowienia się przydadzą, bo u mnie -16/17.
OdpowiedzUsuńTak więc odwzajemniam cieplusie pozdrowienia i biore się za komentarz!
Fajnie, że postarałeś się o rozmowe według drugiej osoby ;D
Dopełniłeś tym tamten rozdział.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że "Aby zostać wdeptanym w błoto trzeba ležeć na ziemi". Myślę, iż przydałoby się tego cytata powtórzyć bohaterom ;P
Ja chce wiedzieć, co było dalej!!! Błaaagam!!!
Napiszę ci, że zostałam wciągnięta w twoje opowiadania, niczym pranie w pralke. Dzisiaj pierwsze (no dobra, trzecie) co zrobiłam to weszłam na G+ zobaczyć czy czegoś nie dodałeś xD
A tu prosze tyle rozdziałów!
Cieszę się iż wena was napadła, bo u mnie orzed próbnymi egzaminami o nią tródno ;P
Tak więc biore się za czytanie kolejnego rozdziału i życzę wam wszystki duuuużo weny!
Ohoho jeszcze zimniej, na herbatkę zapraszam, ewentualnie ciepłą czekoladę XD wyśle gołąbkiem ;)
UsuńDobry cytat :D też myślę, że dopasował by się do ich sytuacji życiowej, bo jakby nie patrzeć każde z nich ma jakieś swoje problemy. Mogłoby być czymś co ich z lekka podniesie na duchu/wzmocni.
Ja np uwielbiam cytat: ''Co cię nie zabije to cię wzmocni'' :)) ewentualnie coś bardziej na luzie ''Jak se pościelesz, to mnie zawołaj''. Zaśmiecam tym sobie głowę, a już za chwile egzaminy *uderza głową o blat* Też się tak tym stresujesz? :P
Swoją drogą co do pralki, to podpaliłem kiedyś - przypadkiem XDD
A ja się cieszę, że ktoś tu nas odwiedza. To miłe, ale i zarazem zajebiste ! :D
Wzajemnie też ci mogę życzyć dużo weny, więcej ciepła i jeszcze więcej herbaty pitej przy grzejniku ;)