sobota, 16 lipca 2016

4$ His - Rozdział 9

( Wakacje pełną parą moje mordki kochane. Powinienem balować - a realia wyglądają tak, że pracuje od 9 do 17, zostając potem do 22/23 na mieście. Parę godzin rozrywki :D i sen (Zzz). Tęsknie za wami, a jest to rozdział na zapas więc od razu nie mogę go wstawić :I ehh 'wzdycha' :C Napisany 07.07.2016r. Bardzo ładna data ;) Ten rozdział moim zdaniem jest najlepszym z ''WCK'' - oczywiście jak na razie :3
 Zapraszam więc do czytania i życzę miłej zabawy.
:)
Wyobraźnia górą !
Oceniajcie/komentujcie/bądźcie empatyczni/
i szczerzy :D
DZIĘKUJE ZA UWAGĘ 


ROZDZIAŁ 9
CEREMONIA

*       *     *

Stojąc pod chatą poczuliśmy przyjemny zapach wanilii. Nie czekając otworzyłem drzwi i powoli wkroczyliśmy do środka. Dom znacznie się zmienił, na ścianach ukazały się jaskrawe malunki przedstawiające zwierzęta, które hoduje ta dziewczyna. Na środku pokoju stało pięć białych kolumn, zaś na każdej z nich stała świeca z palącym się grotem. Płomienie nadawały pomieszczeniu spokojny przyjemny nastrój. 
- Niesamowite. - Wyszeptał blondyn podziwiając malowidła. 
- Dija, jesteśmy ! - Zakrzyknąłem. Minęła chwila lecz nikt nie odpowiedział na moje wołanie. - Halo... Dija ! - Powtórzyłem, gdy nagle cztery z pięciu świec zgasły. 
- No nareszcie. - Odezwała się z daleka, schodząc po schodach. - Zdążyłam się zdrzemnąć, ale jak widać już możemy zaczynać. Co macie ciekawego dla mnie? 
- Strajker nie ruszaj się. - Powiedziałem podchodząc powoli. 
- Czemu tak na mnie patrzysz?! - Odsunął się gwałtownie. - Nie poświęcę się ! Nie zostawiaj mnie tu ! - Krzyczał, a gdy zrobiłem jeszcze krok do przodu padł na ziemię i uwiesił się na mojej nodze. 
Wyciągnąłem ręce i delikatnie zdjąłem jeża z jego głowy. 
- Gratuluje ci. - Uśmiechnąłem się ciepło do towarzysza. - Upolowałeś jeża. 
Blondyn błyskawicznie otarł oczy i stając na równe nogi zaczął przechwalać się swoim osiągnięciem. 
- Naprawdę myślałeś, że wymienię cię za konia? - Zapytałem podśmiewając się z niego. - Nie handluje ludźmi, a tym bardziej swoimi przyjaciółmi. 
- Rex... - Jasno żółte oczy znów zalały się łzami. - To najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałem w życiu ! - Ukłonił się, prawdopodobnie oddając mi cześć. - Będę ci wierny już zawsze, panie ! 
- Miło to słyszeć, a teraz przejdźmy już do rytuału. - Podałem zwierzę dziewczynie, która obejrzała go dokładnie. Mruknęła dwa razy i spojrzała na mnie. - Co sądzisz? - Zapytałem, gdyż milczała. 
- Jest słodki. - Odpowiedziała krótko. 
Odetchnąłem wiedząc, że się jej podoba. 
- Także do rzeczy. - Wyjęła z kieszeni szary podłużny gwizdek. Przyłożyła go do ust i wypuszczając powietrze zamknęła oczy. 
Niczego nie usłyszeliśmy, więc odpowiedź była prosta - to przedmiot do tresury. 
Fioletowo-włosa  wyprzedziła nas i wyszła na zewnątrz. Bez zbędnych pytań ruszyliśmy by dotrzymać jej kroku.
Wszystkie pegazy zgrupowały się tworząc okrąg wokół domu. Nagle z tłoczących się zwierząt wyszedł jeden dość stary koń. 
- Dasz mi tego? - Zapytałem trochę zawiedziony. 
- Tak. Właśnie tego. - Odparła uśmiechając się. 
- Czemu akurat on? - Zapytał Strajker, który po swoim wysiłku na polowaniu liczył na coś o niebo lepszego. 
- Jest już stary, co pewnie udało wam się już zauważyć, by wypełnić misję musicie go zabić...
- Zabić?! - Przerwałem jej nagle. 
- Wiedziałam, że tak będzie. - Przewróciła oczami. - Każdy z pegazów w momencie gdy traci swój róg ginie, dlatego nie chcemy tu świeżej krwi młodzików. Ludzie myślą, że im zwierz młodszy tym lepszy, ale tu natura działa zupełnie inaczej. Większą siłę mają starsze osobniki, także ich rogi napełnione są po brzegi magią. Nie musicie się przejmować, ten osobnik przeżył już swoje 200 lat i jest gotowy na to by umrzeć. 
- Rozumiem. - Uspokoiło mnie to nieco.
- Zaczynamy? - Zapytała patrząc mi w oczy i delikatnie łapiąc moją dłoń. 
Pegaz ustawił się na środku, więc musiałem podjąć szybko decyzję. 
''Czy dam radę go zabić... co jeśli się nie uda... co jeśli stchórzę?'' - Mętlik w głowie przerwała kolejna z myśli, która podniosła mnie na duchu i zmotywowała do działania. - ''Nie robisz tego dla siebie, tylko dla dobra innych - dla swoich przyjaciół !'' 
Zacisnąłem palce w pięści i skinąłem głową dając dziewczynie znak, że jestem gotów. 
- Musisz chwilę poczekać, jego gatunek oczekuje przemowy. - Poklepała mnie po plecach i stanęła na podwyższonym pagórku. 
Konie wspólnie 'śpiewały', sam nie wiedziałem jak to inaczej określić. Spójna melodia, język zwierząt, radość, ale i też smutek. 
- Ja Dija osiemnasta pasterka po Matce Elimoris, pozwolę otworzyć ceremonie dwoma pieśniami Światła i Ciemności ! - Rozłożyła ręcę wczuwając się mocno. 
Melodia bez słów, trwała dobre piętnaście minut. Następnie zapadła chwilowa cisza. Patrząc w górę nie było widać nawet słońca, gęste czarne chmury przysłoniły je szczelnie. Za to nad całym okręgiem wiły się zorze rozświetlające cały obszar ceremonii. Fioletowy i niebieski, a także pięć innych barw tańczyły kręcąc spiralę odpowiednio do panującego nastroju. 
- Żegnamy dziś jednego z naszych braci, hybrydę dobra i zła, a na imię mu Dieru. 
Konie jeden po drugim zaczęły klękać jakby rozumiały co mówi. 
''A może też tak było...'' - Przeszła mnie myśl.
- Oto ten, któremu przyznaliśmy zaszczyt. Człowiek zgodny ze światłem i dbający o honor. Przybył tu by przeprowadzić sąd ! - Wskazała na mnie, dodając po chwili. - Podejdź tu. 
Serce waliło mi jak oszalałe, czas zwolnił. Pewnym krokiem udałem się w jej stronę czekając na dalsze polecenia. 
Wyciągając ręce podała mi nóż myśliwski.
- Święta broń, która odeśle naszego przyjaciela do nieba. 
Rozległy się głośne dźwięki ocierających się o siebie kopyt.
Dziewczyna podeszła do mnie i przejeżdżając kciukami po moich policzkach namalowała dwie czerwone kreski. 
''Jestem gotów.'' - Pomyślałem odwracając się w kierunku starego zwierza.
- Czyń zaszczyt wojowniku ! - Zakrzyknęła dodając otuchy. 
Chwila byłaby bardziej wzniosła gdyby Strajker się zamknął, a nie gadał sam ze sobą jak przekupka na targu. Nie potrafi zachować powagi ciągle coś komentując. 
Stojąc przy o wiele większym od siebie stworzeniu wyraźnie czułem jego aurę, była taka...jak by to ująć ani ciepła, ani zimna. Nie związana ze światłem, czy też ciemnością. Ukazywała prawdziwą moc natury - magię Ziemi. 
Stukot ucichł, Dija zajęła się Strajkerem. Wiedziałem już, że to właśnie ten moment. 
Nagle poczułem na swojej twarzy muśnięcie jego grzywy, nachylił się dotykając mnie pyskiem. Pożegnania bywają bolesne, przez to co uczynił było jeszcze trudniej. Smutek i żal mocno ściskał moje serce i gardło. Spojrzałem na ziemię dając reszcie jasny znak, że się waham, jednak tylko oni tak myśleli, gdy tak naprawdę gromadziłem swoje siły. 
Z gracją wyjąłem nóż z pięknie zdobionego skórzanego pokrowca. Ostatni raz pogłaskałem zwierzę, następnie trzymając mocno w garści jego złotą grzywę zamknąłem oczy i zrobiłem co trzeba. Zadałem ostatni cios. Ku mojemu zdziwieniu  nie ochlapała mnie krew, której z resztą wcale nie było. Jakby nie patrzeć róg to kość - tyle że z zewnątrz.
Wycofałem się widząc na własne oczy kruchość tak silnej istoty. Przyszła po niego w końcu obrzydła Pani Śmierć. Zaczęła wyrywać mu garściami grzywę,która pod jej dotykiem stawała się siwa. Skrzydła stopiły się jak kawałek pergaminu wrzucony do ognia. Wypłynęły mu oczy i wypadły zęby. Całość zmieniła się w popiół. 
Ogarnął mnie strach, nigdy wcześniej nie byłem świadkiem czegoś tak okropnego. Upuściłem świeżo zdobyty róg na miękką trawę. Stałem zszokowany nie mogąc nawet drgnąć. W mym polu widzenia znajdowały się też inne pegazy, które cicho opłakiwały swego brata. 
Nagle podbiegła do mnie Dija rzucając mi się na szyję. - Zrobiłeś co trzeba. - Wyszeptała nie puszczając mnie z uścisku. W pewnym stopniu to mnie otrząsnęło, ale i też bardzo pomogło. 
Trawa, w której leżał święty przedmiot rozbłysła jasno błękitnym światłem. 
- Świeci się. - Odparłem nie spuszczając go z oczu. 
- Musisz go podnieść. - Uśmiechnęła się lekko zabierając ręce z moich pleców. 
Kucnąłem, biorąc przedmiot w dłonie,  uniosłem go jak najwyżej tylko potrafię. Podobnie jaskrawe światło o tym samym kolorze rozświetliło stłoczone konie. Mały jednorożec wysunął się przed tłum. 
Rozpoczęła się kolejna faza rytuału, którą zapoczątkowało przerwanie smutku. 
- Oto w tej jednorożce zachowała się część Diru. Będzie mu domem, spokojem i pamięcią o nim. Radujmy się ! Nasz brat odnalazł droge prowadzącą do lepszego świata ! Gona-ka ikiri. - Pożegnała ich w swoim języku pozwalając im odejść.
 Tak też zakończył się ten obrzęd. Czułem wdzięczność wobec dziewczyny, dlatego zbliżyłem się do niej by jej to przekazać. - Dziękuję Ci za wszystko. 
- Nic takiego, ale następnym razem pozbądź się swojego towarzysza. - Mrugnęła do mnie dwa razy. 
- Często oglądasz takie widoki? -Zapytałem z ciekawości. 
Dziewczyna posmutniała. - Można się przyzwyczaić...
- Przepraszam. - Przerwałem jej. - ... że spytałem. - Dodałem patrząc na nią, po mimo tego, że stała odwrócona bokiem.
- Hej ! - Rozmowę przerwał nam krzyk biegnącego w naszą stronę blondyna. - O czym rozmawiacie? - Zatrzymał się hamując na piętach. 
- Musicie już lecieć. - Powiedziała nieoczekiwanie. - Pożyczę wam pegazy. 
- Znowu nas wygania. - Nadął policzki z niezadowoleniem. 
Za to ja nie protestowałem, gdy dziewczyna szykowała nam pegazy, podziwiałem rozpływające się na niebie zorze. Czułem się tu naprawdę dobrze i gdybym nie grał bohatera to z pewnością zostałbym na dłużej. 

*         *         *

Szybka podróż na pegazie i lądowanie w sporej odległości od naszego smoka.
- Wypłochy z tych wszystkich koniowatych. - Zaśmiał się głośno.
- Strajker, mam pytanie.
- Co? - Odparł od razu.
- Czemu Dija była taka zła na ciebie?
- He He. Pewnie dlatego, że prawie musiała przerwać obrzęd z mojej winy. Na widok śmierci zrobiło mi się ciemno przed oczyma, no i padłem jak długi.
Przewróciłem oczami myśląc. - '' Nie widziałeś tego z bliska''. - Ciche westchnienie.
- Żeby mi pomóc zostawiła cię samemu sobie, ale bez problemu sobie poradziłeś. - Uśmiechnął się do mnie, na co nie zareagowałem w żaden sposób. 
''Świetnie to słyszeć, że gdyby coś mi się stało ostatnią z istot, które by mi pomogły byliby ludzie... wsparcie koni, pewna siła na której można polegać... jeśli jesteś ich panem. Morał prosty licz na siebie boś pomocny.''
- Rex, słuchasz mnie w ogóle? - Wyrwał mnie brutalnie z myśli.
- A czy mam taki obowiązek? Nie pamiętasz co mi dzisiaj obiecałeś? 
- Nie pamiętam. - Pokręcił głową. 
- ''Będę ci wierny już zawsze, panie.'' - Zacytowałem by mu przypomnieć, jego mina była bezcenna. 
- Co takiego? - Wyrwał się nagle, wyrównując tempo chodzenia. - Ja nic takiego nie mówiłem!
- I co tam jeszcze było... wielbię cię i oddam ci wszystko co mam. - Nie mogłem powstrzymać się od  śmiechu. 
- Głupoty pleciesz. - Zatrzymał się, tupiąc nerwowo nogą. 
Wtedy wybuchłem śmiechem. Cała ta rozmowa była potrzebna tylko dla zmiany tematu, tak aby nie zawrócił w kierunku tego, czego nie udało mi się usłyszeć. Musiałbym przeżywać jeszcze raz gadulstwo swojego sojusznika na bezużyteczny temat, z którego zapewne niczego mądrego nie da się wynieść. 
Wreszcie dosiedliśmy smoka i wznieśliśmy się na ciemny błękit nieba. Lecieliśmy tak spokojnie, że aż doczekaliśmy się kłopotów. Ciszę przerwał ryk naszej bestii.
- Co się dzieje? - Blondyn z całych sił wczepił się w stwora, na którym siedzieliśmy. 
Świst wiatru delikatnie popieścił moją twarz, gdy nagle tuż obok przeleciała gruba strzała z zawiązaną liną na końcu. Grot od spodu wyposażony był w haki. 
Nim sznur został ściągnięty, a strzała wbita, chwyciłem za jej drewniany środek i wyrzuciłem daleko w przeciwną stronę. 
- To łowcy smoków. - Odparłem z opanowaniem, nie siejąc niepotrzebnej paniki. 
- Dajmy im popalić ! - Uniósł rękę do góry i strzelił w przeciwnika kulą ognia. 
Czarny masywny smok zwinnie zrobił obrót, rozbijając pocisk na swoim ogonie. Łowca na jego plecach zaśmiał się złośliwie. 
Wtedy wytoczyliśmy większe działo. Otworzywszy paszczę nasz pupil wycelował i pogrążył wroga w ogniu piekielnym. Wypaliliśmy czarnemu skrzydła, przez co zaczął spadać. 
Otoczeni przez siwy dym zgubiliśmy pozostałą dwójkę przeciwników. Ograniczona widoczność, jedno z najgorszych przekleństw. 
Nim się obejrzałem, zbiry zarzucili na nas liny, które nachodząc na siebie tworzyły ''X''. 
- Strajker. - Ścisnąłem mocno jego koszulę. - Mamy tylko jedną szansę! Gdy użyję magii, by ich ogłuszyć, ty przepal te liny. 
Nie czekając na jego reakcję, wstałem i rzuciłem zaklęcie 'Burza'. Pioruny strzelały dookoła, aż trafiły w cel. Lina szybko zaczęła się ściągać.
- Już ! - Wrzasnąłem na towarzysza, który na szczęście poradził sobie bez zarzutu. 
Akcja pomimo swojej spontaniczności była zgrana. 
''Myślę, że nauczyliśmy się współpracy.'' - Uśmiechnąłem się lekko.
Haki odpadły, a my uciekliśmy pośpiesznie od zagrożenia. Nawet nas nie gonili. 
- Dali sobie spokój ! - Krzyknął uradowany. 
- Możemy być z siebie dumni, jednak trzeba pamiętać, że ci ludzie to tylko przedsmak prawdziwych łowców smoków. 
- Przedsmak? - Spojrzał pytająco. 
- No wiesz, młodzi i niedoświadczeni. Prawdziwy myśliwy nosi ze sobą sieci, harpuny lub lasso, w zależności na co poluje. 
- To mnie żeś pocieszył... pokonaliśmy kogoś z niższym poziomem umiejętności... i mamy się z tego cieszyć?! - Zirytowany westchnął głośno. 
- Jeszcze przed chwilą się cieszyłeś.
- Bo nie znałem prawdy !
- Mylisz się, nie powiedziałem wcale, że byli od nas słabsi. To był ten sam poziom. 
- Ten sam, to dlaczego nie było remisu? Za szybko ich pokonaliśmy. 
- Tylko dlatego, że nie byli zgrani. - Wyciągnąłem do niego rękę. Zakończyliśmy rozmowę soczystą piątką. 
''Kończy nam się czas.'' - Przeszła mnie dość niepokojąca myśl. - ''Niedługo zajdzie słońce...'' 

*                      *                        *
THE END


(Ciąg dalszy nastąpi :D Napiszcie co sądzicie będę bardzo wdzięczny.
W następnym rozdziale: - Pamiętacie jak Biały Kieł wspominał, że po zachodzie słońca smok przemienia się w coś paskudnego. Będzie to swojego rodzaju urocza niespodzianka. heheh XD 
Jestem również ciekaw którą z postaci polubiliście, czy dalej trzymacie przy swoich faworytach czy może wybraliście inne ideały? ) 



POZDRAWIAM 
HimeDerHi




 Dija
<---- Rex





4 komentarze:

  1. Hejoo! :D
    Niestety obecnie siedzę z rodzinką na działce i nie mam możliwości.skomentować dokładnie :c
    Obiecuje, wrócę jutro! ;p
    A co do.niesoadzianki że smokiem... Czyżby był rószofy jednorożec? *.* xD
    Bajoo~! Miłego wieczorku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... No więc jestem.
      Wiesz co mi się najbardziej podoba w Twoich/Waszych opowiadaniach? Że tak bardzo podkreślacie czym jest przyjaźń. I że warto o nią walczyć, pomimo, że życie napisane jest długopisem z cierni i stawia nas na próby. T-to bardzo mi się podoba :)
      A co rozdziału... Jak Rex mógł zabić jednoroszcaaa? :/ :'c Aczkolwiek rozumiem, czemu to zrobił. I szacunek dla niego (o ile można odczuwać szacunek do wymyślonej osoby).
      Osobiście nie lubię aż tak rozsądnych ludzi. Znaczy... No lubię (bo sama taka jestem przy "dobrych" znajomych), ale... To zależy xD ojjj... Coś czuję, że Strajker ma słabe nerwy ;p (Jednak podoba mi się osobnik umieszczony na obrazku powyżej).
      Brawooo!!! Próbowaliście ich! :D *I tu znowu pokazane czym jest przyjaźń*
      Aaaaaaaaaaaa!!!! No ja to po prostu kocham. Tyle w tym temacie, a teraz Pana żegnam i idę spać, bowiem jest już późno w nocy po północy, a ja jeszcze nogi mej nie doprowadziłam do dobrego stanu (może dla tego, że nie powinnam chodzić, a ja już biegałam co skończyło się bólem xD) ,a zasypiam na siedząco xD
      Miłej nocy i dnia i-i wszystkiego ;p :D

      Usuń
    2. Jejciuuuu! Jaką ja głupia jestem! Zamiast "rozsądnych" miało być "rozgadanych" -.-

      I zamiast "próbowaliście" powinno myć "pokonaliście" <-- przepraszam, ale piszę z nowego telefonu gdzie jeszcze nie wyłączyłam autokorekty (gdyż iż jestem śmierdzącym leniem)
      A teraz już idę ogarnąć mą problematyczną nogę i nie wracam do jutra! Więc jak tutaj autokorekta też coś przekręciła to przepraszam za niezrozumiałą treść! XD
      Branooc!

      Usuń
    3. XD nie musisz śpieszyć się z komentowaniem, przez to,że pracuje często nie mam czasu wejść na kompa :c, komentarze czytam z telefonu (od razu jak się pojawią :), jednak to jest złom i strasznie ciężko się z niego opisuje :I
      Muusiała być niezła impreza na tej wsi XDDD
      Przyjaźń jest ważna, to wiadomo i też dlatego warto to podkreślać.

      Też mi smutno z tego powodu, że zabił jednorożka :C

      Autokorekta zło wcielone :o
      Z góry przepraszam, że nie dodałem jeszcze 10 rozdziału (lekkie opóźnienie ^^'') wszystko przez to, że wybrali mnie na chrzestnego :/
      Hime ojciec chrzestny XDDDDD

      Usuń