Rozdział 10
''Prawdziwa forma''
Minęła kolejna godzina, co prawda byliśmy już bliżej niż dalej Białego Kła. Niebo przybrało różowo-czerwonej barwy. Słońce małymi kroczkami schodziło za horyzont.
- Nie dolecimy. - Stwierdziłem będąc tego niemalże pewien.
Po paru minutach zrobiło się ciemno. Wylądowaliśmy w małym zagajniku na pustkowiu.
''Co powinienem zrobić?'' - Instynktownie chwyciłem Strajkera za rękę i wkopałem go w gęste krzaki, wskakując tuż za nim.
''Bezpieczniej patrzy się z ukrycia.''
- Nic się nie dzieje. - Szepnął, chcąc opuścić kryjówkę, gdy nagle bestia zaczęła dziwnie się zachowywać. Rozkładając i zwijając skrzydła kopała jedną łapą w ziemi. Ogon uderzał w blisko osadzone pnie drzew, krusząc je pomału.
Smoka otoczyła fioletowo-niebieska energia i oślepiające światło. Mgła zajęła wolną przestrzeń. Niczego nie widzieliśmy zdając się na odgłosy bestii, które powoli ucichły. Dopiero gdy powietrze stało się przejrzyste, ujrzeliśmy boską postać. Dotykała kolanami ziemi podpierając się na rękach. Onieśmielająca uroda pięknej kobiety sprawiła, że zaniemówiłem.
''Przecież Biały Kieł wspominał, że to coś niewyobrażalnie strasznego...''
Jej piersi okrywały mocno zbite liście bluszczu, związane łodygi przechodziły przez cały odcinek kręgosłupa, aż do kości ogonowej. Roślina zastępowała także dolną część bielizny, zaś w jej długich prostych blond włosach znajdował się niebieski rozłożysty kwiat.
Odgarnęła grzywkę wstając powoli.
''Skoro zna się z Białym Kłem... to może oznaczać, że nie mówi po ludzku... i do tego jest smokiem !'' - Pomyślałem przenikając dziewczynę wzrokiem od stup do głów.
''Od czego zacząć?'' - Westchnąłem odwracając się do Strajkera, który stał jeszcze z wytrzeszczonymi gałami.
''Widok zdziczałej kobiety, to dla nas zupełna nowość.''
- Co tak stoicie, może byście się przedstawili. - Przemówiła kładąc dłonie na biodrach.
- Jestem Rex. - Mimo szoku zdołałem przecisnąć te dwa słowa przez gardło.
- Ty mówisz?! - Krzyczał blondyn ze zdziwienia.
- A to jest Strajker. - Cieszyłem się, że swoim dziwnym zachowaniem tak szybko rozluźnił atmosferę.
- Moje imię to Elza. - Uśmiechnęła się, po czym posmutniała. Mogliśmy zobaczyć grę emocji na naprawdę wysokim poziomie. Splatając ze sobą palce złożyła pokłon. - Prze... prze... bardzo was przepraszam. - Mówiąc to spaliła niezłego buraka.
Wtedy zacząłem się zastanawiać czy nie rzuciła na nas jakiegoś uroku.
Przetarłem oczy, by upewnić się, że to co widzimy jest prawdą. Słodka, ponętna dziewczyna, w skąpym stroju pojawiła się przecież tak nagle.
- Nie musisz za nic przepraszać. - Odparłem mile po chwili dodając. - Elza czy ty jesteś człowiekiem?
- Hmm... - Zastanawiała się krótko, nim dała odpowiedź. - Jestem w połowie człowiekiem, a w połowie demonem, co zresztą da się zauważyć...
- Ten smok to demon?! Jak go pokonałaś? - Chwyciłem ją za dłonie, patrząc wzrokiem podobnym do szaleńca.
Ta informacja mogłaby zmienić cały bieg historii.
- Moja przeszłość jest skomplikowana, ponieważ smok został przyczepiony przez klątwę. Później wyrzucono mnie z królestwa przez haniebną krew demona, który okazał się być dobry... ehh - Westchnęła cicho. - Zawiązaliśmy pakt między bestią i człowiekiem, by wiecznie żyć w pokoju. Myślałam, że to zniszczy klątwę... dlatego nie spałam do świtu, czekając na pierwsze promienie słońca. Przy zetknięciu się owych promieni świetlnych z moim ciałem znów przemieniłam się w Arkaniego (mówi demonowi po imieniu XD). Z początku nie potrafiłam kontrolować tak potężnej mocy, aż do momentu gdy na mojej drodze stanął pewien Biały wilk. - Uśmiechnęła się. - Nie miałam gdzie się podziać, więc stworzył mi nowy dom...
* * *
Rex: - Więc wszystko zależy tak naprawdę od miejsca siedzenia, przypadki są różne.
Elza: - Jak sam widzisz.
Strajker: - Nie wiesz kto rzucił na ciebie to przekleństwo?
Elza: - Niestety nie... to wszystko stało się tak nagle.
Wieczór pochłonął całe niebo wskazując nam drogę w gwiazdach. Chłodne strumienie wiatru co chwila przeczesywały nam włosy, to na prawo, to na lewo.
Zdjąłem brązową kurtkę, gdyż patrząc na dziewczynę robiło mi się zimno.
- Okryj się. - Wyciągnąłem ręke w jej stronę.
Wtedy w odpowiedzi otrzymałem śmiech.
- Rex nie trzeba...
- Nalegam. - Przerwałem jej w pół zdania.
- Skoro taka twoja wola. - Powiedziała jakby drocząc się ze mną. Odziała ramiona po chwili dodając: - Chłód mi nie straszny przyjacielu, w końcu jestem z Krainy Lodu.
Strajker: - Serio?! Jak tam jest, proszę opowiedz !
Elza: - Nie ma tam niczego wyjątkowego.
Strajker: - A domy?
Elza: - Budujemy je ze specjalnego drewna odpornego na mróz. Chyba nie myślałeś, że wszystko jest tam skute lodem. Normalna cywilizacja, tyle że trochę zimniej.
Strajker: - Wyobrażałem to sobie całkiem inaczej... - Westchnął, gdyż dziewczyna popsuła mu wyobrażenia o cudownych i dziwnych kulturach w obcych i dalekich Krainach.
Elza: - Przykro mi, świat nie jest tak podzielony jak ci się wydaje. Chociaż chodzą pogłoski, że zbliża się wojna.
Strajker: - W takim razie powiedz, co jecie?
Elza: - Polujemy na jelenie śnieżne, lisy albo goryle, ewentualnie jeśli komuś się uda, to jemy ryby bądź inne stworzenia wodne...
- Elza wspomniałaś coś o wojnie. - Spojrzałem na nią pytająco.
- Rex, to tylko pogłoski, nie ma czym się martwić. - Uśmiechnęła się ciepło. - Żadnej wojny nie będzie.
- Miejmy nadzieję...
Idąc ciemnym lasem spostrzegłem, że na pniach drzew wiszą jakieś kartki. Szczelnie owinięte folią, jakby czekały aż ktoś się nimi zajmie. Wystająca czerwona wstęga świadczyła o inicjatywie króla w napisanym tekście.
- Wiadomość królewska. - Zdjąłem delikatnie tajemniczy świstek papieru.
Elza: - Myślicie, że posłaniec mógł go tu upuścić?
- Raczej wątpię, gdyby go zgubił, to raczej nie myślałby o tym, by przybić go do drzewa.
Strajker:- Racja, racja.- Przytakiwał patrząc to na mnie, to na Elzę.
Elza: - No otwórz to, na co czekasz?! - Krzyknęła wyrywając mi przedmiot z rąk. Zdarła zabezpieczenie, po czym rozwinęła długą jak zwój kartkę.
Duży czerwony nagłówek powiedział nam wszystko, była to ''Lista poszukiwanych'' złodziei, zdrajców i zabójców, a także tych, którzy sprawiają problemy. Świeża pieczęć królewska oznaczała, że lista przestępców jest jak najbardziej aktualna, zbliżona do teraźniejszości.
Brązowy druk pod spodem był o wiele mniejszy. Uwzględnione w nim były imiona i nazwiska tych ludzi, za którymi powinniśmy się wszyscy uganiać.
Na zielono średnimi literami wyraźnie podkreślono nagrodę, w środkowej części na samym dole widniał podpis samego króla Krainy Ziemi - ''Zerterian Pyrkos''
Przejechałem palcem po wszystkich imionach, mając nadzieję, że nie znajdę tam jego imienia.
- Kamień z serca. - Myśl, którą nie wiedzieć czemu wypowiedziałem na głos.
- Czym się tak martwisz? - Zapytała po chwili dodając. - A raczej kim?
Strajker: - Demonem. - Wtrącił swoje trzy grosze.
- Też jesteś z pół krwi?
- Nie... - Nie zdążyłem dokończyć, gdyż nagle mi przerwano.
Strajker: - Chodzi o osobę.
- Więc musi być dla ciebie ważna. - Patrzyła na mnie wielkimi pięknymi oczami, przypominającymi gwieździste niebo.
Strajker: - To chłopak.
Jej wzrok nagle zmienił się na taki dziwnie przenikliwy i przerażający. ><''
- Więc musi być dla ciebie WAŻNY. - Nacisk na ostatnie słowo sprawił, że poczułem, jakby przedstawiała mnie w złym świetle, a przez tego głąba mógłbym zapaść się pod ziemię.
- To nie tak ! - Wykrzyknąłem będąc czerwonym na twarzy z powodu ogarniającej mnie złości.
''Że mogła w ogóle tak o mnie pomyśleć !''
- Pewnie, jest ważny ! Jako przyjaciel, jako rodzina ! Ważny tak samo jak wy ! - Na szczęście zdołałem się wybronić.
''Strajker czekaj tylko, aż zostaniemy sami, a przysięgam, że cie uduszę !'' - Przeszła mnie myśl, po której głośno klasnąłem przerywając ich szepty.
- Chodźmy. - Zawołałem uśmiechając się.
* * *
- Nieś mnie... - Jedyne zdanie, które w kółko powtarzała.
Upuściłem ją ''niechcący'' biegnąc w stronę Białego Kła, który jak zawsze otaczał się świetlistą aurą.
- Okłamałeś nas ! - Potrząsnąłem nim, na co zareagował śmiechem.
- Mówiłem prawdę. - Odparł. - To coś strasznego, nie koniecznie z wyglądu, ale z charakteru. - Wyszeptał puszczając oczko Elzie.
- Sam to wychowałeś ! - Powiedziałem odrobinę za głośno, przez co spotkała nas kara z jej ręki. Przywitaliśmy się z podwójnym strzałem w tył głowy.
Chwila ciszy była tu wyjątkowo potrzebna.
Otrzepując się z kurzu wyciągnąłem rękę do dziewczyny. - Przepraszam, nie chciałem cię urazić.
Powoli skierowała na mnie wzrok i nagle przybiła mi piątkę śmiejąc się. - Przestań, było fajnie.
''Fajnie. . . . . . ta...'' - Ogarnąłem krótki tik nerwowy, którzy zaatakował moją brew.
- Skończyliście już pierwsze zadanie? - Zapytał stawiając uszy do góry.
- Pewnie.
B.K: - Kto zabił?
Nie odpowiedziałem, nie chcąc przypominać sobie sytuacji, która wciąż wywołuje dreszcze na całym ciele.
- Rex. - Odpowiedziała za mnie moja lewa blond łapa o imieniu Strajker. (XD)
- Gratuluję więc. Być może nie chcesz zostać zaklinaczem, ani myśliwym, ale umiejętność, której się nauczyłeś przyda ci się w późniejszym życiu.
- Będę Łowcą. - Mruknąłem zastanawiając się, o co mu chodzi. - Do czego miałoby mi służyć bezsensowne pozbawianie życia?
Wilk zmrużył oczy. - Zrozumiesz jak dorośniesz.
- Nie! - Krzyknąłem przenikliwie tworząc głębokie leśne echo. - Nigdy już nikogo nie skrzywdzę, żadnej żywej istoty...
- Hmm... Rex. - Powiedział spokojnie. - Nie zostaniesz bohaterem idąc tą drogą, nie zapomnij o przysiędze, którą mi złożyłeś. Zło trzeba unicestwiać. Prędzej czy później staniesz przed wyborem między ludźmi, a demonami. - Wypowiedziane przez niego słowa brzmiały jak przepowiednia, jakby doskonale wiedział co mnie czeka. - Ufasz mi? - Zapytał po chwili.
- Ufam. - Odpowiedziałem bez namysłu.
- Więc pamiętaj, jeśli zagryziesz kogoś w dobrej sprawie to nie grzech, a jedynie pozbycie się cholernego pomiota. Miej honor, bądź szczery i nie bój się.
- Rozumiem. - Uderzyłem pięścią w pierś.
Wilk zabezpieczył róg wkładając go do świecącej się dziupli.
Strajker: - Będzie tam bezpieczny?
- Tak. To teleport do mojego umysłu.
Strajker: - Co?!!
- Opowiem ci o tym kiedy indziej. Elza odpocznij, a wy do roboty!
Byłem zmęczony, jednak to nie demotywowało mnie do dalszej pracy. W końcu zadania same się nie zrobią, nie ma sensu tego odwlekać.
- Ale wilku... - Jęczał blondyn. - Nie mamy już siły. . .
Przyznałbym mu rację, a tym czasem powiedziałem coś... co w zupełności nie zgadza się z jego zdaniem.
- Mów za siebie, nie ma ''my'', jestem osobno ja i osobno ty. Po prostu jesteś słabszy.
- Że co proszę?! - Krzywo na mnie spojrzał. - Co jest w tym złego, że poprosiłem o chwilę przerwy, hę?
B.K: - Nie kłóćcie się ! - Warknął przerywając spór.
Grobowa cisza trwała parę minut, staliśmy odwróceni do siebie plecami nie próbując nawiązać jakiegokolwiek kontaktu.
- Mam coś dla was. - Odparł Biały niosąc w pysku mały worek przypominający sakiewkę.
-Cóż to? - Zapytałem biorąc do ręki jego prezent. Wewnątrz znajdowało się coś szklanego. Otworzyłem zacisk na górze, zaglądając do środka spostrzegłem fiolkę o dziwnym kształcie wypełnioną po brzegi niebieską cieczą.
- Jest to mikstura, która przywraca zużytą energię. Bardzo rzadki przedmiot ceniony wśród magów i kupców.
- Dwa pytania: efekty uboczne i z czego tak właściwie wyrabia się ten cudowny środek?
- To tak, normalnie nie występują żadne efekty uboczne, chyba że w przypadku przedawkowania. . . - Zastanawiał się krótko, po czym zaczął wymieniać. - ... nadmierne owłosienie, ślepota, dodatkowe kończyny, wieczna nadpobudliwość lub wieczne zmęczenie, ślinotok, wypadające zęby, widzenie podwójnie lub potrójnie, koszmary, stany lękowe i inne tym podobne. Niektórzy z zaklinaczy piją miksturę, by nabyć specjalną umiejętność ''Widzenie w ciemności'' bądź ''Siódmy zmysł'' ewentualnie też z powodu dodatkowych kończyn ciała. Twierdzą, że to upodabnia ich do zwierząt, dlatego też są zdrowo pojebani. Na przyszłość radzę ich unikać... Nie wspomniałem jeszcze, a powinienem zrobić to na samym początku. Używa się tego RAZ na 12 godzin! Lepiej zapamiętajcie. - Uśmiechnął się szeroko przekrzywiając łepetynę.
Strajker przełknął głośno ślinę, prawdopodobnie myślał o konsekwencjach przy spożywaniu płynu. Zrobił się strasznie blady, z wzrokiem wbitym w ziemię usiadł na moment.
- Jeśli mówimy już o składzie, to nie wiem czy chcesz wiedzieć.
- Dawaj, może nauczę się to pędzić. - Zaśmiałem się. To nie był wcale taki głupi pomysł, można się na tym sporo wzbogacić.
- Według życzenia.
Towarzysz siedzący na trawie zatkał uszy utrzymując poważny wyraz twarzy.
''Poważny jak nigdy wcześniej.''
- Najważniejsze z tego co wiem są łzy feniksa, ale można zastąpić je łzami syren. Sam nie wiem co gorzej zdobyć. Po za tym: oczy nietoperzy, pęcherze ryb, jad mantykory (połączenie lwa-skorpiona), krew eqera (pajęcza), nasiona zielnika (legendarny zielony kwiat - przypominający lilie), poczwara pijawy, trzy krople ludzkiej krwi i jeszcze jeden tajemniczy składnik, którego nie dano mi poznać.
-Ach. I moje plany o wejściu w wyższą swerę społeczeństwa poszły w las. - Westchnąłem cicho.
- Jeśli spotkasz druida i dasz mu coś, co mu się przyda, to być może sprzeda ci te informację.
- Nie ma problemu. - Odparłem zadając kolejne pytanie. - Co z resztą zadań?
- Uważam, że najlepiej będzie jak się rozdzielicie. Otrzymacie po trzy zadania, żeby było szybciej.
Strajker: - Świetny pomysł. - Wtrącił niespodziewanie.
- Najpierw ty. - Wskazał na niego. - Udasz się do Karczmy Pijanego Borsuka, znajdziesz tam chłopaka o imieniu Besher, pytaj o zielony Klejnot i zdobądź go.
Potem zrobi się nieco trudniej. Udasz się na zaklętą plażę i przyniesiesz nam bursztyn Dusz. Kamień zbliżony wyglądem do krzemienia tylko, że czarny i trochę większy. Uważaj na potwory, których jest tam dosłownie multum.
No i w końcu trzecie. . . Przynieś trochę lawy. Do tego zadania musisz znaleźć Eridena, on da ci specjalny pojemnik i wskaże drogę do gorącego jeziora. - Nie zadawał pytań, pewnie dlatego, że dostał dokładnie rozpisaną kartkę zadań, mapę i identyczną miksturę w sakiewce.;tzw ''Wzmacniacz'' jak się dowiedziałem.
By odnowić swoją moc chłopak odkręcił butelkę, patrząc ze strachem w oczach wziął kilka łyków. Wciągnął policzki do środka i potrząsnął głową. Na chwilę rozszerzyły się mu źrenice, po czym wróciły do normy.
- Przesłodkie ! - Zakrzyknął szykując się do drogi.
B.K: - Teraz ty. - Skierował wzrok na mnie.
Z niecierpliwością nie dało rady walczyć, chodziłem w kółko, do czasu aż wydał z siebie głos.
- Pierwsze, twoim celem będzie miasto Federin, znajdujące się dokładnie na końcu tego lasu. Mała tabliczka z ostrzeżeniem wskaże ci drogę. Jeśli uda ci się tam wejść, wtedy szukaj białej chaty z ciemno szarym dachem. Zapytaj mieszkańca, gdzie znajduje się kopalnia Iders. Musisz przynieść mi czerwoną rudę złota. Wygląda jak drogi kamień, ale niech cie to nie zwiedzie. Jest bezcenne. Mówię to, bo wiem, że ludzie lubią błyskotki.
Potem czeka cię daleka podróż do K.Ziemi. Wejdziesz na górę Grzmotu, dwa metry pod jej klifem jest to czego potrzebujesz, mianowicie jaskinia wypełniona gwieździstą świecącą gliną.
Za to twoja trzecia misja będzie lekka, jak chmura. Swoją drogą popatrz jakie mamy zachmurzenie, aż prawie gwiazd nie widać.
-Nie prawda, mów o co chodzi?
-Jeszcze się nie domyśliłeś, chce byś złapał mi jeden puszysty obłoczek.
-Nie żartuj, to niemożliwe.
-Potrzebujemy niestabilnej materii ciała, które wiecznie się porusza. Kluczowy środek pieczęci.
- Jak mam to zrobić?
-Tu potrzebna ci Kraina Powietrza. - Rzucił we mnie słownikiem, zaraz wyjaśniając. - Nie mówią po naszemu, ale myślę, że zdołasz się dogadać za pomocą tego tłumacza.
-I co potem?
-Nie wiem, oni będą wiedzieć.
- Dobra jestem gotów. - Zażyłem mikstury, wziąłem wszystkie potrzebne rzeczy i ruszyłem zgodnie ze wskazówkami mapy.
* * *
Uporanie się ze wszystkim trwało dwa tygodnie. Pojawiło się wiele przeszkód, które utrudniały nam wykonywanie zadań. Poświęciliśmy czas, który swoją drogą kosztował nas wiele wysiłku, potu i łez. (Strajkera)Przedawkował miksturę i wyrosło mu trzecie oko, do którego zdążył się już przyzwyczaić.
''Spokojnie tylko żartowałem'' [XD]
Przedostatnią z misji wykonaliśmy razem.
8 Zadanie obejmowało znalezienie Białych kwiatów paproci, które są aktualnie na wyginięciu. Było jeszcze zabawniej gdy okazało się, że owy kwiatuszek upodobał sobie bagniste tereny. Szukaliśmy go dwa dni, po czym można było dopiero się wykąpać. Dodatkowym urokiem tej rośliny było poruszanie się, gdy czuła coś o innym zapachu chowała się pod taflę brązowawej wody i wyskakiwała za dwie godziny w innym miejscu.
Małe wkurzające żyjątko. Moc chroniła ją przed stworzeniami, które niejeden raz gryzły powietrze zamiast smacznego kwiatu.
Po udanym polowaniu wróciliśmy do Białego Kła, jednak nie mogliśmy go znaleźć, dlatego też zwróciliśmy się do Walkiasa (jego zastępcy, Brązowego Kła).
Zostawiliśmy przedmiot i zapytaliśmy o ostatnią liczbę.
- Co trzeba zrobić w ostatniej misji z IX zadań diabła, Walkiasie wiesz może?
- Biały Kieł wam nie powiedział? - Zdziwił się otwierając szerzej oczy. - Jedyne co musicie zrobić, to złapać demona i przynieść go tutaj...
* * *
THE END
:) Jak zwykle pogrom dialogu i chaos fabuły, który będzie się powoli wyjaśniał - wystarczy skupić się na 9 zadaniach diabła :> które powoli się kończą :c
Czy Rex złapie demona? Czy może stoczą pojedynek, na śmierć i życie... nie wiadomo cóż się wydarzyć może... może pieczęć przepadnie, bo demon ucieknie.
^Cieszę się, że mam wsparcie korektorki, która nie zależnie od godziny poprawia mój ogrom błędów - polski trudny język XD^ Więc Dziękuje jej za pomoc :*
Rozdział wstawiam dla was, tych którzy jeszcze nie śpią i tych którzy ze mną wytrzymują. :)
*Wybaczcie moją nie obecność - wybrałem się w środę(na miacho), i wróciłem dziś dopiero do domku xD wybawiłem się za wszystkie czasy, zaginąłem gdzieś w wiecznej imprezie :o ale warto było, będzie co wspominać :3*
Podzielcie się ze mną, co tam u was? Bo gadam i gadam xD a też jestem ciekaw czy coś broiliście mordki moje :D


POZDRAWIAM




Yo!
OdpowiedzUsuńJestem, żyje, znów sorki za opóźnienie.
Hmmmmm... Czyli, że czymś "strasznym" jest Elza? No, okej.
Mają się rozdzielić? No, Stajker, mój ulubieńcu, pokaż, że nie jesteś taką ciotą, za którą uważa cię połowa ludzkości.
Masz szczęście, że to trzecie oko, to tylko żart, bo bym znalazła twój domek, zjadła jajecznice (bo moje zdolności kulinarne ograniczają się do kanapek, jajecznicy, ewntualnie mleka z płatkami) i sama zrobiła ci trzecie oko.
A tak w ogóle wspominałam, że kocham wilki? I elfy też ;p
Tak! Złapcie mojego ulubieńca nr. z tego opka i "odczarujcie" go! Trzymam kciuki! :D
Taa... Zgadzam się z tym językiem polskim... -.- Wiele bym dała za korektorkę xD
Zginąłeś od środy do soboty :o Noo... Moja krefff xD
Taa... Tak broiłam, że trafiłam do szpitala -.- ROZUMIESZ TO?! JAK MOZNA KOGOŚ WIĘZIĆ W SZPITALU W LATO PRZEZ PRAWIE CAŁY TYDZIEŃ, HE?!
Hejko :D
UsuńPrzyznaj jest trochę straszna, po za tym - to w połowie smok nie człowiek i do tego elf. Cięższa rozkmina XD
Nawet Strajker sobie poradził, udowodniając, że pozory bywają mylące:] i w końcu do czegoś się przydał.
A gdyby nie było jajek do tej jajecznicy? XD (moje gotowanie też jest dość skąpe, jednak ostatnio mi czasy pojąłem nową sztukę wytwarzania rosołu)
Kto by wilków nie lubił :3 jeszcze do tego gdy się rozumie co do ciebie mówią :D
O.o Dawaj namiary na ten szpital, pomszczę cie!!! o.O
W Gnieźnie szpital. Bardziej szczegółowych danych nie znam.
UsuńTyle wystarczy :D już tam jadę ! XP
Usuń