niedziela, 3 stycznia 2016

*His 5 - Rozdział 4*




ROZDZIAŁ 4


Ciepły wiatr przeczesywał mi włosy, kiedy stałem nad brzegiem jeziora. Słońce które dopiero co wstawało, odbijało się od tafli wody nieco mnie oślepiając. Poczułem zapach otaczających mnie kwitnących drzew. Odłożyłem swój ulubiony niebieski plecak na zimie i powoli zacząłem rozsuwać granatową bluzę, którą po chwili także rzuciłem na trawę. Powoli zbliżyłem się do powierzchni wody i zamoczyłem w niej dłoń. Przez to że wiosna trwała w najlepsze woda nie była jeszcze tak ciepła jak bym tego chciał, lecz nie przeszkodziło mi to w wielkiej chęci zanurzenia się w niej. Szybko zdjąłem koszulkę, buty i spodnie, po czym ruszyłem do jeziora. Zimny dreszcz przeszył moje ciało gdy zanurzyłem się powyżej pasa. Wyciągnąłem ręce do góry i odbijając się od dna, skoczyłem na głębszą wodę. Płynąłem pod powierzchnią przez dłuższy czas, sporo trenowałem więc nie miałem problemów ze wstrzymywaniem oddechu nawet przez dłuższe dystanse. Mimo wszystko kiedyś musi zabraknąć mi tchu. Wypłynąłem by złapać oddech i po chwili znowu znalazłem się pod wodą. Po kilku seriach postanowiłem troszkę odpocząć i przekręcając się na plecy płynąłem powoli w stronę drugiego brzegu. Nad to jezioro nie przychodziło zbyt wiele osób więc nie martwiłem się o swoje rzeczy.
Po niedługim czasie zobaczyłem korony drzew, co oznaczało że zbliżyłem się do brzegu na tyle że mogłem już spokojnie dotknąć stopami gruntu. Obróciłem się i stając na równe nogi rozejrzałem się po okolicy. 
Tak jak myślałem, dopłynąłem na przeciwstawną stronę jeziora. Gdy już znalazłem się na trawie dostrzegłem szczupłą sylwetkę siedzącą na średniej wielkości kamieniu. Nie za wysoki chłopak wyglądał na strapionego i zamyślonego. Pomyślałem że może czegoś potrzebuje, rozmowy, wsparcia lub po prostu kogoś obok. Głupi tok myślenia, jeszcze dostanę po mordzie, zaśmiałem się cicho. Miomo wszytsko jestem dość otwarty i zdrowo jebnięty więc postanowiłem podejść. 
Zbliżyłem się do kamienia, kiedy nagle chłopak podniósł na mnie swój zimny wzrok. Wzbudziło to u mnie nie mały lęk, lecz nie zamierzałem się wycofać. Byłem po solidnej dawce psychotropów więc moje logiczne myślenie było trochę zaburzone. 
- Hej, co porabiasz? - Zapytałem wskakując na kamień.
-Część - odpowiedział krótko a ja odniosłem wrażenie jakby powiedział to na odwal się. - Nic interesującego.
- Jesteś jedną z nielicznych osób które tu przychodzą, to niezły kawałek od miasta.- powiedziałem rozsiadając się wygodnie obok. Sam fakt że siedziałem w samych majtkach które były mokre i wszystko się odznaczało  nie peszył mnie zbyt szczególnie, w przeciwieństwie do niego. 
-Mieszkam niedaleko. - Jego wypowiedzi, jasno dawały mi do zrozumienia że nie chce ze mną gadać, ale nie byłbym sobą gdybym tak łatwo dał się spławić. 
- Naprawdę? Ode mnie to jakieś 2 godziny drogi. - Powiedziałem odczuwając lekkie zmieszanie. - Zazdroszczę ci tej wygody. 
- Więc czemu tu przychodzisz? - chłopak wyjął paczkę papierosów i wyciągnął ją w moją stronę. - Palisz?
- Nie, nie mogę, za dużo trenuję. -Uśmiechnąłem się ciepło. Odwróciłem wzrok w kierunku jeziora.- Własnie dlatego tu przychodzę, jest tu pięknie, jest woda i prawie nikt tu nie przychodzi.
-Fajnie. -Chłopak odpalił fajka i wbił wzrok w korony drzew, po drugiej stornie jeziora. 
- Eeee...., Jetem Mikael, ale przyjaciele mówią mi po prostu Mika. - przeczesałem palcami włosy po czym zaśmiałem się dodając- nie wiem gdzie moi rodzice mieli głowę, dając mi tak pokręcone imię. 
- Ja jestem Christ. Więc jak mam się do ciebie zwracać, bo po tak krótkiej znajomości raczej przyjaciółmi nie zostaniemy. 
- A mów jak chcesz, szczerze jakoś mi to różnicy nie robi. - Przeciągnąłem się, po czym wstałem z kamienia. - Często tu przychodzisz?
- Właśnie miałem zapytać o to samo. - powiedział gasząc papierosa. 
-Ja? Praktyczni codziennie, zazwyczaj rano i wieczorem. 
- Spotkamy się jutro?
-Jasne że tak, ale teraz musisz mi wybaczyć, jestem umówiony na wizytę u psych... -Zawahałem się- w przychodni, wiesz badania wytrzymałościowe i w ogóle. - Próbowałem się szczerze uśmiechnąć, ale chyba nie wyszło mi to najlepiej. 
- Rozumiem, też miałem już iść. 
- To na razie, do jutra -Machnąłem ręką po czym odwróciłem się i wbiegłem do wody. 

***

Wracając do domu ciągle myślałem o tym chłopaku. Strasznie dziwna osoba, ale przynajmniej mnie nie pobił, śmiałem się w głębi duszy, mimo wszystko miał w sobie coś co mówiło mi że się dogadamy. 
Kiedy tylko wróciłem w swoje rejony było około południa, postanowiłem zadzwonić do Emmy. Sygnał trwał i trwał a ona nie odbierała. Pewnie znowu leży gdzieś z tymi ćpunami i nawet nie jest w stanie odebrać telefonu. Przez chwile myślałem żeby iść jej poszukać i zabrać ją do domu ale przecież kolejna wizyta u tej walniętej pani psycholog. Szedłem zapatrzony w ekran tego przeklętego iPhona kiedy jakaś dziewczyna wpadła na mnie czego skutkiem było jego upuszczenie. Mruknęła coś pod nosem i uciekła, w pośpiechu. Obróciłem się i patrzyłem jak szybkim krokiem kieruje się w głąb tej wyidealizowanej pseudo utopii. Jej ubiór świadczył o tym że na pewno nie jest stąd. Czarna rozciągnięta bluza, podarte spodnie i zniszczone trampki. Zrobiło mi się jej szkoda, te snoby na pewno nie pozostawią na niej suchej nitki. Pokręciłem głową po czym podniosłem telefon. Cały ekran był stłuczony, a w dodatku wszystko się rozmazało. Westchnąłem ciężko po czym skierowałem się w stronę prywatne gabinetu pani Crawel. Był to ogromny dom z dwoma piętrami i wielkim ogrodem, podszedłem do bramy i nacisnąłem guzik domofonu. Po chwili usłyszałem brzdęk, który świadczył o zwolnieniu blokady furtki. Pchnąłem ją po czym skierowałem się do drzwi frontowych gdzie gospodyni już na mnie czekała. 
- Pani Crawel już na pana czeka. - Powiedziała niewysoka, tęga blondynka. Poszedłem schodami na górę i skierowałem się wprost do gabinetu. 
Zapukałem po czym usłyszałem miły głos. 
-Proszę. 
Otworzyłem drzwi, i wszedłem do pokoju. 
- Usiądź.- Powiedziała krótko. - Jak tam poranny trening, udany?
- Tak, woda jeszcze chłodna, ale mnie to nie przeszkadza. 
Nie przepadałem za tymi rozmowami. Zawsze wpajała mi że mogę jej zaufać, ale wiedziałem że dostarcza wszystkie informacje mojej matce, co mocno mnie zniechęcało. Szkoda tylko że była jedyną osobą która nie była aż tak owładnięta pieniędzmi i można było z nią w miarę normalnie porozmawiać. 
- Jak tam minął ostatni tydzień? Czemu nie przychodziłeś? Pamiętaj że twoja mama i tak płaci z góry za wizyty więc może warto było by jednak zaglądać tu w miarę regularnie. 
Westchnąłem ciężko. 
-Nie miałem ostatnio specjalnej ochoty. Poza tym treningi naglą. 
- Rozumiem..., no więc opowiadaj co nowego.- Wyjęła swój magiczny zeszycik z moim życiorysem i tylko czekała na porcje świeżutkich ploteczek. 
- Nic. - Odpowiedziałem krótko, nie miałem zbytnio nastroju na rozmowę, cięgle myślałem o tamtym chłopaku i o tej dziewczynie która zabiła mój telefon. 
- Popsułem iPhona. Muszę porozmawiać z mamą, boje się że nie da mi na kolejną naprawę. 
Wiedziałem że jak tylko to usłyszy to zaraz będzie pogadanka o tym że muszę mieć nowy telefon, a matka musi pokazać jak jest bogata i pewnie sprawi mi najnowszy model. 
Przez resztę rozmowy sprawnie ją spławiałem, po czym w końcu zmęczona moimi nijakimi odpowiedziami odpuściła sobie i zakończyła wizytę. Ja już trochę zirytowany wróciłem do domu gdzie zaraz udałem się w stronę lodówki i biorąc kawałek pizzy ruszyłem do pokoju. Nie miałem już ochoty na żaden trening więc po prostu zjadłem i położyłem się do łóżka, grube rolety nie przepuszczały zbyt dużo słońca, a fakt że okna były ustawione w stronę wschodu dodatkowo pomagały mi w uniknięciu światła. Przed snem jeszcze dużo myślałem, szczególnie o tej dziewczynie, odważna była że udała się w paszczę lwa w przebraniu kozła. Próbowałem przypomnieć sobie jej twarz, którą widziałem tylko przez ułamek sekundy i nawet nie zorientowałem się jak szybko usnąłem. 


*     *    *









5 komentarzy:

  1. Ekhem...wreszcie udało mi się dodać komentarz! Brawa!

    Więc witam cię serdecznie :D

    N-no nie wiem co napisać...

    Sam rozdział dużo wniósł i bardzo mi się spodobał. Zagarnęłaś po inne postacie i wszystko ładnie zamknęłaś w tajemnicy.

    Jezu... Jak to fachowo ujęłam xD

    Mam nadzieję, że uda mi się kolejny rozdział także skomentować.

    Weny~!

    *O bosh... Jak ja to dzisiaj ładnie napisałam... Zawsze pisze nieogarnięte komy, a tu prosze... Twój blog ma dobry wpływ ;D A-albo to przez to, ze jutro do szkoły, ale nie wiem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, ja liczę na yaoi, ale pisz co ci tam twej zacnej duszyczce zagra! :D

      Usuń
    2. O, znowu ja xD wielkie sory, ze napisalam "zagarnęłaś" , ale już tak z przyzwyczajenia... Wybaczysz?

      *pierwszy kom, a ty już spamujesz i sie mylisz*

      Mowilam, iż jestem zakręcona :D

      Usuń
    3. Wielkie dzięki, postaram się częściej coś wrzucać, ale egzaminy gonią. Miło że wpadałaś i bardzo się cieszę że ci się spodobało. Są to pierwsze komentarze i są one dla mnie bardzo ważne. Sprawia mi to dużo przyjemności, dzięki :D / Arin

      Usuń
  2. Tak więc no.. yaoi górą i tak dalej..!
    Bardzo spodobał mi się styl w jakim piszesz. Tak gładko mi poszło z czytaniem, że sama się zdziwiłam jak szybko mi to poszło.
    Jeżeli chodzi o fabułę to całkiem całkiem. Nie naciągane i idzie w swoim tempie więc zastrzeżeń nie ma. Jestem ciekawa jak to się rozwinie.
    Pozdrawiam 😘😘

    OdpowiedzUsuń