poniedziałek, 18 września 2017

His 6 - Rozdział 3




ROZDZIAŁ 3


Znów byłem w pustej czarnej przestrzeni o niczym nie śniąc. Słysząc jedynie czyjeś głośne krzyki, tak dobrze mi znane, a jednak tak obce. 


Nagle tak jakby coś przebiło się przez moje powieki, było to jasne światło. Migające promienie od ciemniejszej brudnej żarówki. Powietrze jakby w jednej chwili stało się strasznie trudne do zaczerpnięcia. Kurz i zapach stęchlizny dostawał się przez moje nozdrza. 


Ktoś mnie trzymał, a raczej dusił wykręcając ręce w  nieludzki sposób. 


Podłoga poruszała się to w prawo to w lewo, kołysząc się jak na łodzi. Coś skapywało z mojego czoła, kropelka po kropelce rozbijając się głośno na twardych chłodnych płytkach. To nie była piwnica, to była prawdopodobnie kuchnia. Moje oddechy były coraz płytsze, aż w końcu uścisk poluzował się. Patrzyłem nie przytomnie leżąc w czymś mokrym. Aż dotarło do mnie, że krwawie. . .


Potem było mi chłodniej, a wręcz zimno. A jeszcze później leżąc bez ubrań byłem rozpalony. 


Wszystko mnie bolało... 


Szarpałem się z kimś, kogo twarzy nie udało mi się dostrzec. Cień postaci robił ze mną co tylko chciał. 


Czołgałem się przez wszystkie pokoje, zostawiając po sobie ślady krwi i świeżego potu. 


Byłem już tak blisko, gdy ten potwór dopadł mnie przy samej klamce od drzwi wyjściowych. 


Był silny, przerzucił mnie tylko przez ramię i zaniósł z powrotem w to samo miejsce. 


- Teraz będę musiał to posprzątać. - Usłyszałem paskudny głos, przez który cały drżałem. 


''Nie chce tu być... dlaczego?!'' - Złapałem się za głowę szukając czegoś ostrego na blacie szafki. 


Otwierałem szuflade po szufladzie, ale każda z nich była zupełnie pusta. Sprawdziłem dosłowinie wszystko, tym czasem on zdążył wrócić.
Stanął na przeciwko mnie, sparaliżowany strachem nie mogłem nawet drgnąć. 


''Teraz na pewno mnie zabije!'' - Ogarniała mnie panika i pewnego rodzaju obłęd, traciłem zmysły kiedy mówił mi jak bardzo jestem bezradny. 


Mój najgorszy koszmar trzymał w dłoni szpiczasty nóż. 


- Nie... - Cofnąłem się w kąt nie mając gdzie uciec. - Nie rób tego... nie !!! - Krzyczałem gdy był już coraz bliżej.
Prośby na nic się nie zdały, w ułamku sekundy poczułem przeraźliwy ból towarzyszący wsówającemu się coraz głębiej pod skórę ostrzu. 


Dotknął mojej dłoni wtedy udało mi się wrócić do żywych. Mając oczy otwarte szeroko otawrte próbowałem uspokoić swój oddech. 


''To był tylko sen... tylko sen... '' -  Próbowałem sobie to uświadomi, jednak dalej trząsłem się pod wpływem emocji.
- Wszystko w porządku? - Usłyszałem miły głos z nie daleka.
Przekręciłem lekko głowę w tamtą stronę. 


Niespodziewanie cały mój niepokuj zniknął, kiedy zobaczyłem koło siebie chłopaka, który podawał się za mojego przyjaciela.
Gestem odpowiedziałem mu, że już wszystko dobrze. 


- Tak się ciesze. - Powiedział uśmiechając się i podchodząc bliżej. Delikatnie mnie przytulając widziałem jak płacze. - Nigdy mi tak już nie rób, ciesze się że żyjesz. 


Długo to trwało nim mnie puścił, ale cieszyłem się bardzo, że jest tu ze mną. Czułem względem niego coś dziwnego, jakieś uczucie, którego nie potrafiłem jeszcze nazwać.
W każdym razie nie mogłem przestać się uśmiechać, gdy był obok. Moje oczy podziwiały jego urodę, swoistą delikatność oraz przyjemne gładkie i miękkie dłonie. 


- Nie chciałbym zasypywać cię ogromem informacji na twój temat, jak i zresztą tematy związane z naszą przyjaźnią. Lekarz powiedział mi, że straciłeś pamięć... tak mi przykro, że nie potrafiłem temu zapobiec... to wszystko moja wina. - Zagryzał usta mówiąc to.


A ja zastanawiałem się co może mieć na myśli mówiąc 'że to jego wina'. 


- W każdym razie, pomogę ci na wszystkie znane mi sposoby byś przypomniał sobie przynajmniej część wspomnień spędzonych z naszą grupką. 


''To ja mam przyjaciół?'' - Uśmiechnąłem się unosząc brwi do góry i lekko marszcząc przy tym czoło. 


- Będę przychodził tu do ciebie, codziennie po pracy. Dobrze?
Przystałem na jego propozycję od razu się zgadzając.
Spędziliśmy ze sobą dużo czasu, pokazywał mi różne zdjęcia wielu ludzi i wymieniał ich imiona. Był w tym dość chaotyczny, dlatego cieżko mi było zpamiętać, kto jakie imię nosi.
Chociaż nie ukrywając byłem ciekaw, jak mój najlepszy kumpel się zwie.
Wysiliłem się na tyle by podnieść ręke do góry, wtedy on przybliżył do niej ekran swojego telefonu.
- Chcesz o coś zapytać, niech zgadne zapomniałeś jak ma na imię twój best friend. 


''Doskonale właśnie o to mi chodziło!'' - Uniosłem kciuka do góry, pokazując mu, że trafił w dziesiątke. 


- Nie szkodzi. - Powiedział krótko po czym dodał. - Przedstawie się więc jeszcze raz. - Uśmiechnął się ciepło patrząc mi prosto w oczy. - Więc nazywam się William i miło mi cię poznać. 
Kiedy skończył mówić pokazałem na osobę stojącą obok niego na zdjęciu. 


- Nie możliwe. - Rzucił krótko bez zastanowienia. - To jesteś ty.
I wtem nagle mnie zatkało, dotarło do mnie, że nawet nie pamiętam jak wyglądam.
Zapragnąłem wówczas sprawdzić jakoś czy dużo się zmieniłem, lub jak bardzo się różni to zdjęcie od mojego obecnego wizerunku. Zaniepokoiło mnie to... od razu spodziewałem się najgorszych scenariuszy - typu blizny na twarzy czy inne tym podobne. 


Jeszcze raz docisnąłem palec do ekranu, chcąc poznać swoje imię.
- Masz na imię Natan, jeśli o to pytasz. Bardzo ładnie moim skromnym zdaniem. - Znów obdarzył mnie uśmiechem, który tak swoją drogą był całkiem uroczy. 


Niedługo potem przyszła pora posiłku, był to już obiad ponieważ śniadanie niestety przespałem. Pielęgniarka przyszła i stawiając tacę na stoliku obok zapytała czy mnie nakarmić. Od razu zaprzeczyłem, chcąc by jak najszybciej opuściła moją sale.
Tak też zrobiła idąc dostarczać gorący obiad reszcie pacjętów. 


- Głuptasie przecież sam sobie nie poradzisz. - Zaśmiał się krótko pomagając mi usiąść.
''To dziwne, ale tylko tego mogłem chcieć.'' - Bycia karmionym przez swój ideał. 

 

 

*     *     *

(To już koniec rozdziału :P 

Napiszcie co sądzicie :D 

Jak dla mnie ten jego koleszka jest trochę na zbyt miły, przez co jest bardziej podejrzany XD)

 

 
Pozdrawiam: HimeDerHi :)

1 komentarz:

  1. :o :o :o <-- moja mina podczas czytania. No... to znaczy byłaby taka gdybym nie jadła bułki xD


    :o jaka krew?! x.x Co prawda od początku sądziłam, że to tylko sen, no ale... o.o
    Hm... przyjaciel... coś mi tu z nim nie gra ;p
    Śmierdzi yaoi'cem!
    Wgl to, Will! *-* Kocham to imie! ;p A Ty jak masz na imie? :o

    Mm... słodko... Też chcę być karmione przez swój ideał *foszek* 😛

    Ehh... A liczyłam na jakieś pedofilskie zachcianki lekarza... xD

    Ogólnie to nie znalazłam żadnych większych błędów o.o Czuję się taka niepotrzebna :'( :p
    Fajnie się to czyta i fabuła ciekawa... no i... błagam nie rób dłuższych rozdziałów ;p Takie są idealne, atak ich długich to nawet mi się czytać nie chcę (lub ie mam czasu), a co dopiero komentować ;p
    Miłego dnia życzę i bajoo! ^^

    OdpowiedzUsuń