ROZDZIAŁ 4
Will:
Szedłem długim białym korytarzem, mijając kolejne oddziały. Trzymając w rękach tacę z pustymi już talerzami. Jasne halogenowe światło przyprawiało mnie o ból głowy. Zatrzymałem się na chwilę przy niebieskich tabliczkach wiszących przy grubych szklanych drzwiach. Stołówka znajdowała się po lewo od recepcji, więc tam też się udałem.
Minąłem oddział dziecięcy i dotarłem do przestronnej jadłodajni. Ściany pomalowane na zielono gryzły się z ciemnobrązowymi stołami. Skierowałem się ku kuchni, gdzie oddałem brudne naczynia.
Starsza pani uśmiechnęła się do mnie i skinieniem głowy podziękowała za odniesienie tacy.
Wracając czułem miłe uczucie, które rozgrzewało mnie od środka. Cieszyłem się, że mogłem komuś pomóc.
Wychodząc zza zakrętu wpadłem na wysokiego mężczyznę z estetycznie przyciętym zarostem i dość przyjaźnie wyglądającej twarzy. Był ubrany w luźne zielone spodnie i biały kitel.
Poznałem go od razu, był to lekarz zajmujący się Natanem.
- Przepraszam. - Powiedziałem poprawiając bluzkę.
- Nic się nie stało, gdzie się tak śpieszysz? - Uśmiechnął się szeroko.
- Wracam do Natana, właśnie zjadł obiad i chyba poszedł spać. - Chciałem go wyminąć lecz zatrzymał mnie mocnym uściskiem.
- A właśnie, chciałem o nim z tobą porozmawiać. Skoro teraz uciął sobie drzemkę to chyba znajdziesz dla mnie chwilę.
Początkowo trochę spanikowałem, lecz nie dałem tego po sobie poznać. Uśmiechnąłem się szeroko, poprawiłem czarne kosmki, które opadły mi na czoło, po czym ciepłym i spokojnym głosem odpowiedziałem.
- Oczywiście.
* * *
Natan:
William wyszedł po tym, jak skończył mnie karmić. Wówczas starałem się zasnąć, jednocześnie myśląc o tym kiedy wróci. Minęło już dobre dziesięć minut.
William wyszedł po tym, jak skończył mnie karmić. Wówczas starałem się zasnąć, jednocześnie myśląc o tym kiedy wróci. Minęło już dobre dziesięć minut.
Rozglądałem się patrząc z kąta w kąt. Nagle wpadłem na pomysł, będąc znudzonym tym czekaniem.
Delikatnie postawiłem nogi na ziemi. Podłoga była dość chłodna. Podpierając się o krawędź łóżka wstałem, jak najszybciej przysuwając się do ściany by mieć w niej oparcie.
Wolno stąpałem przed siebie. Z korytarza usłyszeć mogłem głośne rozmowy innych pacjentów.
Wahałem się przez krótki moment przed chwyceniem klamki, aż w końcu otworzyłem ciemne wrota.
Na holu ku mojemu zdziwieniu nie było żywej duszy. Prawdopodobnie wszyscy siedzieli w salach, bądź jeszcze spożywali posiłek na stołówce.
Szukałem trochę nim znalazłem toaletę.
***
Will:
I znów byłem na stołówce, siedząc z kubkiem herbaty przy jednym z ohydnych stołów. Krzesła były twarde i bardzo nie wygodne, z resztą jak ta cała sytuacja.
Pan doktor siedział na przeciwko mnie. Jedną nogę założył na drugą i uważnie mi się przyglądał bawiąc się swoim długopisem.
Wziąłem łyk ciepłego napoju, po czym spojrzałem mu w oczy i przerwałem niezręczną ciszę, która strasznie zagęściła atmosferę.
- Więc o czym chciał pan porozmawiać?
Lekarz wziął głęboki wdech i zapytał. - Czy nie sądzisz, że to wszystko wydaje się jakieś dziwne? - Jego głos był niski i bardzo gardłowy, zupełnie inny niż do tej pory.
- Chyba nie rozumiem. - Spojrzałem na niego pytająco. Wyprostowałem się na krześle i odchyliłem się nieco do tyłu. - Cała ta sytuacja jest dziwna, w końcu mój przyjaciel został porwany i był torturowany. - Mówiłem spokojnie lecz stanowczo.
- No właśnie, TWÓJ przyjaciel. - Odłożył długopis na bok i pochylając się w moją stronę dodał. - Jego oprawca był psychologiem, bardzo dobrym manipulatorem i jak widać świetnym przestępcą. Zastanawia mnie jaki błąd mógł popełnić by dać się przyłapać takiemu szczeniakowi jak ty.
Powoli uniosłem kubek do góry przykładając go do ust i biorąc kolejny duży łyk herbaty. Następnie nachyliłem się i spojrzałem mężczyźnie prosto w oczy.
- To brzmi jak oskarżenie. - Zaśmiałem się krótko.
- Tylko osoba winna tak by to odebrała, nie sądzisz? - Jego mina stała się bardzo nieprzyjemna, usta wygięły się w grymas, a oczy zapłonęły gniewnie.
- Nie, szczerze wątpię. - Wstałem z krzesła i dopijając resztki napoju ruszyłem w stronę kosza na śmieci.
Nagle poczułem mocne szarpnięcie za ramię.
- Słuchaj, wiem że masz coś z tym wspólnego. - Warknął do mnie. - Obiecuje, że dowiem się wszystkiego o tym co łączy cię z tą sprawą, rozumiesz?
Uśmiechnąłem się pewny siebie i zdecydowanym ruchem wyrwałem się z jego uścisku. - Proszę bardzo, ale jest pan pewien, że starczy na to panu sił?
Mężczyzna otworzył usta by mi odpowiedzieć lecz pielęgniarka, która pojawiła się za jego plecami powiadomiła go o pilnym wezwaniu na blok dziecięcy.
- Miłej pracy. - Powiedziałem puszczając mu oczko i kierując się ku wyjściu.
***
Natan:
Wciąż dręczyła mnie ciekawość.
''Jak mogę wyglądać? Czy na pewno chce to zobaczyć?''
Odsłoniłem oczy stojąc przez lustrem w migającym świetle lamp.
Otworzyłem lekko usta będąc zaskoczonym, ponieważ nie miałem na twarzy żadnych blizn, jedyną rzeczą, która mogła mnie oszpecać - było limo pod prawym okiem. Mocno zasinione, opuchnięte miejsce wyglądające na dość świeże.
Miałem wszystkie zęby, niczego nie brakowało.
Moje policzki były bardziej wklęsłe niż te z fotografii, którą pokazywał mi William. Nie wyglądałem aż tak źle na dobrą sprawę.
Dziwnym zagadnieniem mogły być tu jedynie moje włosy, które wyglądały tak, jakby ktoś nie szczędził na mnie fryzjera. Zmienił się też ich kolor, chodź to może było tylko złudzenie z powodu kiepskiego oświetlenia.
''Jak długo go znam?'' - Padło pytanie w myśli.
Stałem tak dłuższy czas parząc się w swoje odbicie.
Wyglądałem dość zwyczajnie, zwyczajny chłopak o ciemniejszych brązowych włosach i tym samym kolorze oczu.
''Kim jestem?'' - Oparłem głowę o lustro. Nie mogłem sobie niczego przypomnieć, znów to samo...
''Kiedy odzyskam pamięć? Czy w ogóle ją odzyskam?'' - Zrobiło mi się nie wiarygodnie smutno.
Usiadłem na zimnych płytkach i nie mogąc tego dłużej powstrzymać rozpłakałem się jak dziecko.
***
Will:
Chwilę później byłem już w sali, gdzie powinien leżeć Natan. Rozejrzałem się po pokoju i poczułem okropne uczucie w klatce piersiowej. To był strach. Chłopak zniknął!
Wybiegłem na korytarz, po czym zacząłem go wołać po imieniu.
''Gdzie on polazł.''
Przerażenie wymieszało się ze złością.
- Kurwa. - Syknąłem i zacząłem analizować wszystkie możliwości.
''A co jeśli uciekł?''
''Co jeśli wróciła mu pamięć?''
''Jak dam sobie bez niego radę?''
Tę nawałnicę myśli przerwał głos jednej z pielęgniarek, która informowała sprzątaczkę, żeby zajrzała do łazienki i sprawdziła czy jest tam czysto.
- Łazienka! - Na pewno tam poszedł.
Nerwy wzrosły jeszcze bardziej, kiedy ruszyłem w stronę męskiej ubikacji.
* * *
(Dziękuję za uwagę :)to już koniec rozdziału.
Spodobała mi się ta czcionka :D
Ah Will jest taki miły i uczynny [Wzór dobra i wszelkich cnot] XD
Napiszcie co sądzicie - będziemy wdzięczni:)
W rozdziale pomogła mi moja prawa ręka, czyli Arin - brawa dla gościa :D Naprawił moją wenę :P
Przy następnych tekstach też uczestnicy :]
Pozdrawiam

Hejo! ^^
OdpowiedzUsuńPrzybyła najlepsza i najcudowniejsza komentatorka na blogu! XD
o.o Z tą czcionką to trochę jak w jakimś filmie dokumentalnym ;p
Willy! ^^ No sorki, ale me ukochane imie zaraz po Adamie ;p
Oj, Willy (mogę tak mówić?:o Mogę zostać jego żoną? XD), Nat na ciebie czeka, a Ty sobie rozmawiasz z doktorkiem <.<
Brrr... nie lubię lekarzy.
O.o Ejże, uważaj chłopcze! Załóż chociaz wełniane skarputki ;p
Kocham przemoc psychiczną *-* Znaczy... to chyba źle zabrzmiało xD chodziło mi o to że lubię takie motywy w książce... to chyba niezbyt dobrze o mnie świadczy 😓
Hmm... W sensie... bo... każdy normalny lekarz zostawił by to w spokoju xD
No i pięknie, Natan! ^^
O.o Will... totalnie nie wiem co myśleć >.< Ale i tak go kocham. Jak w opku byłaby posada na jego psychiczną dziewczyne czy coś, to się zgłaszam! XD
Hejo, Arin!^^ *macha rączką, ale chyba nie widzi, bo jestem kurduplem*
Ohayo <3
UsuńCieszę się bardzo że ci się podoba, postać została wykreowana przez Ika, ale to ja się nią zajmę. Mam masę pomysłów na przepiękne sceny z udziałem tych dwóch, ale już już Arinku spokojnie bez spojlerów :3
Hmmm... żona? Brzmi nieźle XD
W końcu żeby życie miało smaczek raz dziewczynka raz chłopaczek.
Ooooooooooooo!!!
Dzięki tobie wpadłem a genialny pomysł.
*Ściska ją i całuje po policzkach*
Jesteś genialna. Kocham cię <3
Pozdrawiam naszą najwierniejszą i ukochaną i najlepszą i najfajniejszą i najsłodszą i wgl najsuper fankę :*
^^
UsuńAle Mineś lubi spoilery ;-; ;P
:o
*stoi zdziwiona i nie wie co zrobić* >.<
Yay! ^^ Ale chyba nieco przesadziłeś z tym naj ;p
Przepraszam, ale telefon lubi mi powielać komentarze ._. ↑ Ne chciałam spamić
Usuń