sobota, 17 lutego 2018

4$ His - Rozdział 19

Rozdział 19
''Hummenra''



Mijały kolejne minuty, w tym przypadku czas działał na naszą niekorzyść. Robiło się coraz ciężej...
''Ile jeszcze można ją powstrzymywać?!''- Przeszła mnie myśl, po której starałem się dostrzec odpowiedni moment na wyprowadzenie ataku. 
Byliśmy już nieźle poobijani, jednak żadne z nas nie brało pod uwagę kwesti poddania się. W walce na śmierć i życie, nie można unieść białej flagi, nic by to nie dało. Mogłoby jedynie przynieść bardzo złe nieodwracalne skutki - co oznałoby, że któreś z nas prawdopodobnie ''wyzionęło by ducha''. 
- Krystalizacja ! - Padł kolejny czar, wypowiedziany przez zachrypnięty głos tej ohydnej istoty. Zawisła w powietrzu, patrząc na nas z góry i wykonując skomplikowany ruch, który uczynił tą sytuację jeszcze bardziej niebezpieczną. 
Spostrzegłem, że nie mogę się ruszyć. Moje nogi obrosły warstwą czarnego kryształu, a pod nami pojawiło się ogromne niebieskie pole. 
Spojrzałem na Bersię spanikowany, by dowiedzieć się czy przeżyła już kiedyś coś podobnego. Jej zachowanie w żaden sposób mnie nie uspokoiło, zdawać się mogło, że nie jest do końca pewna swoich działań. 
Zaciekle niszczyła kryształ, jednak nie dawało to żadnych efektów, wręcz przeciwnie, było go tylko więcej i więcej. 
Miałem nadzieję, że to część jej jakiegoś ukrytego planu...
Okrągły obszar, w którym się znajdowaliśmy powoli się zmniejszał, zabierając po trochu dostęp do tlenu. 
''Co robić? Rex myśl szybko...'' - Przeczesywałem teren oczyma, szukając najlepszego rozwiązania problemu.
Znaleźliśmy się w pułapce bez wyjścia. 
- Ciri, co możemy zrobić? - Powiedziałem prawie niesłyszalnym szeptem.
- Z twoim poziomem mocy, niewiele. - Odpowiedział krótko, po chwili jednak dodając: - Jest jedna możliwość. Kiedy oddam ci swoje łapy i nogi, wtedy kryształy przestaną działać. Będziesz miał tylko jedną szansę na to, by unieruchomić wiedźmę. Sprawi to, że wszystkie jej czary zostaną przerwane. Bersia wyprowadzi atak , który przesądzi o waszych dalszych losach...
-Dobra, a więc zróbmy to. - Powiedziałem przerywając mu jego wypowiedź. 
Moje skupienie zwiększyło się w ciągu paru sekund, wziąłem głęboki oddech i odwróciłem głowę w stronę swojej towarzyszki.
''Póki jest choćby i mały promyk nadziei, będę walczył, by przynieść temu światu pokój!''
- Bądź gotowa. - Powiedziałem uśmiechając się szeroko.
-Rozumiem, że masz jakiś plan. - Odpowiedziała odwzajemniając uśmiech. 
W tym samym czasie wiedźma zaczęła przywracać ziemię wcześniej zmiecioną przez wybuchy jej własnego zaklęcia - gradobicia.
Nabraliśmy podejrzeń, wiedzieliśmy, że przygotowuje się do czegoś większego.
''Nie ma chwili do stracenia! Pora to zakończyć!''
Zyskałem przemianę w półdemona, moje ręce i nogi świeciły się potężnym blaskiem owijane przez ciemniejsze strugi pomarańczowej energii. 
Kryształ blokujący mnie dotychczas rozpadł się, przywracając mi możliwość ruchu.
- Ignis Pugnus ! - Zakrzyknąłem, kumulując swoją moc w dłoni i odbijając się szybkim skokiem w stronę wiedźmy. 
Była tak zdziwiona, że nie zdążyła nawet zrobić uniku. Wyprowadziłem cios, którym przygwoździłem ją do pobliskiego drzewa. 
- Teraz ! - Wrzasnąłem dając znać Bersi, by przystąpiła do działania.
Niebieskie pole, tak  jak i blokada została zdjęta. Mogliśmy ją wykończyć, jednak niespodziewanie ziemia zatrzęsła się. Zrobiła się w niej sporych rozmiarów szczelina, z której wyrósł przedziwny kwiat o żółto-czerwonej barwie. Pnącza skrępowały Bersie wciągając ją do wnętrza zamykającej się rośliny. 
Nasz przeciwnik miotał się na wszystkie strony próbując oswobodzić się z mojego uścisku. 
Przytrzymując ją obiema rękami, nie miałem możliwości samodzielnego dobicia tego pomiotu... Potrzebowałem drugiej osoby...
Mgła otaczająca wioskę zniknęła, cały obraz zniekształcał się falując. Okazało się wówczas, że domy ustawione równo w jednej alejce były tylko iluzją. Tak naprawdę otaczały nas prawdziwie mroczne moczary. 
Wiedźma w końcu dopięła swego, wyszarpnęła jedną z rąk i podrapała mnie dość boleśnie po obojczyku. Poluzowałem uścisk, przez co odepchnęła mnie od siebie.
Wtem, gdzieś w tle, upadając na ziemię usłyszałem damski miękki głos.
- Cyklon ! - Kilka oblodzonych strzał przeleciało tuż nade mną, uderzając w nasz cel. 
Trzymałem się na resztkach energii, przy spotkaniu z twardą glebą wróciłem z powrotem do ludzkiej formy. 
- Fire Voltran ! - Następne zaklęcie należało bez wątpienia do dobrze znanego mi blondyna.
Kwiat pod wpływem uderzenia gorąca wybuchł uwalniając uwięzioną Bersię, która jeszcze przez chwilę krztusiła się lepką mazią z wnętrza rośliny. 
Bolały mnie wszystkie mięśnie, podparłem się próbując się podnieść. Ktoś stanął nade mną, więc uniosłem wzrok wyżej, by spojrzeć na te osobę.
- Elza. - Powiedziałem krótko uśmiechając się lekko i łapiąc za jej wyciągniętą dłoń. Jasne włosy dziewczyny powiewały na wietrze, a jej zielone ślepia we mnie wpatrzone dodawały otuchy.
Przy jej pomocy stanąłem na nogi.
- Wykończmy to paskudstwo ! - Zawołał Strajker będąc wyraźnie ucieszonym z tego, że mnie widzi. 
Bersia wysunęła się przed szereg i uniosła topór w górę.
Zakręciła nim mocno, po czym rzuciła we wroga.
Dołączyliśmy do niej jednocząc swoje ataki.
- Cyklon/Metor/Uderzenie pioruna! - Zakrzykneliśmy jednogłośnie w tej samej chwili. 
Wspólnymi siłami odebraliśmy życie złu kryjącemu się w tym buszu. Ciało wiedźmy zaczęło kruszyć się w starciu z potężną salwą uderzeń napływających z każdej możliwej strony. Pozostałością po niej była mała kupka popiołu.
Na zakończenie przybiliśmy sobie zwycięskie piątki,  kierując krok w stronę zachodzącego słońca. Maszerowaliśmy z satysfakcją do Krainy Ognia.
- Elza. - Zaczęła niepewnie, zatrzymując ją na moment za nami. - Jestem Bersia, przybyłam tu z rozkazu twojej matki. Kazała mi cię odnaleźć i sprowadzić do domu.
- Coo?! - Wrzasnął Strajker słysząc te wieści. 
- Świetnie. - Powiedziała krótko z wyraźną nutą sarkazmu przewracając przy tym oczyma. - Najpier wyrzuca mnie z królestwa, a teraz gdy dowiedziała się pewnie, że panuje nad klątwą, chce mnie ściągnąć z powrotem. Kpina. W ogóle się mną nie interesowała przez tyle czasu, nie wierzę w te jej matczyną troskę. - Westchnęła głośno i kontynuowała swoją przemowę. - Przekaż jej, że mam się dobrze i nigdzie nie idę. Znalazłam w końcu swoją drogę, swoje miejsce na ziemi oraz ludzi, z którymi chcę pozostać. Mam swoje życie i nie nadaję się na królewnę oraz nie zamierzam bawić się w rządzenie, czy wypełnianie tych bezsensownych, nudnych ''królewskich'' obowiązków. 
Wlepiliśmy w nią swoje spojrzenie, będąc pełni podziwu dla jej postawy i decyzji jakie podjęła.
- Tyle cie szukałam. - Westchnęła równie głęboko jak jasnowłosa przed sekundą. Patrzyła na nią spod byka. - To nie tak, że królowa miała cię zwyczajnie w nosie. Jakiś czas już u niej służę i wiem, że żałowała każdego dnia od kiedy skazano cię na banicję. Nigdy nie przestała o tobie myśleć, nawet kilkukrotnie opuszczała zamek, żeby znaleźć cię na własną rękę. Nigdy nie przestała cię kochać. 
Elza stała długo zastanawiając się, co powinna odpowiedzieć. Zacisnęła wargi mocniej, jakby skupiając myśli, potem wydała z siebie głos. - Może i tak było, może i nie, jednak zdecydowałam już, że nie wrócę tam. Nikt mnie nie zmusi, nawet przy użyciu siły. 
- Rozumiem. - Odparła, odwracając się od niej i idąc w naszą stronę. 
- Hej?! - Zawołała zaskoczona. - I co, tak po prostu odejdziesz? 
- Nie mam wyboru. - Zaśmiała się krótko. - Po prostu powiem, że nie udało mi się ciebie znaleźć. 
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się i także ruszyła przed siebie. 
- Ale obiecaj mi jedno. - Dodała po chwili. 
- Tak? 
- Napiszesz list do niej i dasz znać, że dobrze sobie radzisz. 
- Pewnie, czemu nie. - Skinęła głową przystając na jej propozycję. 
Późniejsze rozmowy odbywały się już pomiędzy wszystkimi czterema członkami grupy. Było już ciemno, gdy dotarliśmy do wioski. 
Pożegnaliśmy się z Bersią, która udała się do karczmy w celu zjedzenia czegoś ciepłego oraz wypicia paru piw ze znajomymi ludźmi z tego samego klanu. Później pewnie, gdzieś się prześpi i zacznie długą podróż do Krainy Lodu. 
''Może jeszcze kiedyś się spotkamy i wtedy też skoczymy razem na piwo, będąc sobie równi. Po udanej misji w klanie Łowców.'' - Pomyślałem, gdy odchodziła. 
Zaś nasza trójka rozglądała się za jakimś noclegiem, krążąc po całym mieście. Byłem tak zmęczony, że mogłem bez trudu zasnąć na stojąco, dlatego pozostawałem w ciągłym ruchu. 
Koniec końców znaleźliśmy odpowiednie miejsce, w którym Elza zapłaciła za nasz pokój. 
Od razu usnąłem, gdy tylko moja twarz dotknęła poduszki. W tle słyszałem jeszcze przez moment szepty Elzy i Strajkera, komentujących dzisiejsze wyczyny i wystrój tego pomieszczenia. 

*     *     *
Następnego dnia wstaliśmy nieco później niż zwykle, ale dzięki temu każdy z nas się wyspał. 
Udaliśmy się tylko w jeszcze jedno miejsce, by zabrać moje rzeczy z domu. 
Rodzice byli ze mnie tacy dumni, zostałem porządnie wyściskanym. Przez ojca mniej chętnie, bo nie chciał mi robić wstydu przed drużyną. (XD)
Spakowałem też prowiant i parę ciuchów i pożegnałem się z nimi, przez co Strajker zaczął się rozklejać. 
Szybko opanowałem sytuację odciągając go od tego smętnego klimatu, widać było, że nie przepada za rozstaniami. 
Pomachałem swojej mamie jeszcze raz i odeszliśmy.
''Już tęsknię... ale będę was odwiedzał, jak zostanę najlepszym z Łowców! Zrobię to dla was i dla wszystkich, którym potrzeba będzie pomoc. Oczyszczę ten świat z tego co go zatruwa!'' 
- To co teraz z nami będzie? - Zapytała łapiąc mnie i Strajkera za ręce.
- Myślę, że pora jest, by wstąpić do jednego z klanów i zacząć zwiedzać cały świat. Ruszyć śmiało ku przygodzie! - Uśmiechnąłem się szeroko. 
- Tak ! Będziemy najlepszą z drużyn! - Wyrwał się blondyn, a oczy świeciły mu się z ekscytacji. Wyglądał na naprawdę szczęśliwego. 
- Cieszę się, że was poznałam. - Powiedziała śmiejąc się bardzo dziewczęco, nigdy wcześniej nie słyszeliśmy czegoś równie uroczego. 
W wyśmienitych nastrojach obraliśmy sobie za cel  Krainę Ziemi, wcześniej jednak zaopatrując się w mapy. 
Kraina ta skrywa w sobie wiele tajemnic, ale i także jest spełnieniem moich najskrytszych marzeń, ponieważ to tam znajduje się Legendarna baza Łowców!
Tam daleko...
 gdzieś poza horyzontem...
pod największym drzewem świata...
czeka na nas nowe życie! 
Pora chwycić los w swoje ręce !







***
(I to by było na tyle w tym rozdziale. Mamy piękny Happy End i w ogóle. :D
Zmęczyłem się tą walką z wiedźmą XD nie polecam tego questa, chyba, że masz dobrą drużynę :D
Jak myślicie, co będzie dalej? Otóż tu przygoda Rex'sa dobiega końca. :O
NIE! Ale to jeszcze nie koniec historii !

Mogę już wam zdradzić tą tajemnicę ;)
Buduje napięcie XDDD
Tam tara tam !
\(*O*)/

Gotowi?
^Zalecam wstrzymać oddech XD
Następny rozdział będzie...
.
.
.
.
.
.
.
Otóż następny rozdział tak jak i też kolejne będą tylko i wyłącznie z perspektywy naszego czerwono-okiego przyjaciela Ik'a. Dawno go nie widzieliśmy, czas sprawdzić co tam u niego.

Dzięki za uwagę i do zobaczenia wkrótce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz